disqus czy warto

Idą zmiany, wchodzi system, płyną korzyści!

Idą zmiany! A że dotyczą głównie Was, dlatego dziś, słowem wyjaśnienia, słów kilka o nowym systemie komentarzy na blogu. Koniecznie zajrzyjcie.

.
Niby nie ma co wyjaśniać, i każdy z Was z łatwością pojmie w czym rzecz. Jednak czuję się zobligowana napisać kilka słów, bo wiem, że przyzwyczailiście się do starego typu komentarzy. Nowe może (choć nie musi) Was z początku zniechęcić (też to przechodziłam!), ale korzyści jest tyle, że trudno go nie polubić.
.

Disqus to system, który sprawia, że dodawanie komentarzy staje się proste, łatwe i do tego bardzo funkcjonalne. Od starego różni się ogromnie, jeśli chodzi o ogrom korzyści, które daje. Ja mam mniej spamu (albo wcale) i nie tracę czasu na jego usuwanie. Do tego (w końcu!) mogę dopasować styl komentarzy do szablonu strony (o czym wcześniej tylko marzyłam).
.

Wy macie całe morze nowych funkcji i udogodnień, które uprzyjemnią każdą wirtualną wymianę zdań.  Ale, ale…skąd niby wiem, co dobre dla czytelnika, zapytacie. Bo siedzę po obu stronach. Czytam i komentuję, poza tym, że bloguję. Przechadzam się po różnych ciekawych miejscach (którymi niedługo się pochwalę) i wypatruję, gdzie warto się zatrzymać na dłużej. W wielu z nich wyparzyłam Disqus. Zalogowałam się i… komentowanie stało się przyjemniejsze! Do tego stopnia, że żałuję, że wszystkie strony nie mają takiej opcji.

Ale świata nie zmienię. Mogę za to siebie (i swój blog), i niech to zawsze będą zmiany na lepsze!

.
Jakie są zalety korzystania z Disqus?

Tu są dwie drogi. Można się zalogować lub nie. Opcja dla niezalogowanych niczym się nie różni od poprzedniego trybu komentowania. Trzeba wprowadzić swoje imię/nick i adres e-mail (może być zmyślony) i zaznaczyć, że piszecie jako gość. Tak więc nic się nie zmienia.
Za to dla zalogowanych Użytkowników pojawia się cała gama nowych korzyści:
.

  • możesz edytować komentarz (przez cały czas)
  • łatwo odnajdziesz swój komentarz w sieci
  • łatwo dodasz zdjęcie w treści
  • pamiętasz skomentowane blogi
  • poznajesz ciekawych ludzi z wątku
  • jednym kliknięciem (i nie wypełniając żadnych tabelek) dodasz komentarz na każdym blogu, który korzysta z Disqus (a tych jest coraz więcej)
  • logujesz się tylko raz, potem każda strona z Disqus Cię pamięta
  • pod jednym stałym nickiem (i profilem) stajesz się rozpoznawalny w sieci (korzystne zwłaszcza dla blogerów)
  • możliwość obserwowania innych komentujących (i ich blogi) a także bycie tym obserwowanym
  • jedno stałe konto, zawierające Twoje komentarze, skomentowane blogi, polubienia Twoich wypowiedzi
  • opcja profilu prywatnego, czyli jeśli nie chcesz, nie pozwalasz się obserwować
  • opcja subskrybcji całego wpisu na blogu
  • powiadomienie na e-mail o odpowiedzi (tylko) na Twój komentarz (oszczędność czasu i enegii na szukanie, gdzie i co skomentowałeś w sieci, i jak potoczyła się dyskusja)
    .

disqus czy warto

Korzyści dla wszystkich (niezależnie od tego, czy się zalogują):

  • przejrzystość, łatwość komentowania
  • możliwość lajkowania komentarzy (+1/-1)
  • wyróżnienia dla najciekawszych komentarzy
  • nie trzeba odświeżać strony, by załadować komentarz

.
Komentarz przez zalogowanie możecie dodać przez Facebook, Twitter, konto Google lub Disqus (szybka rejestracja na www.disqus.com) i tą ostatnią opcję polecam najbardziej, bo macie zupełnie prywatne konto, którego nikt ze znajomych na Facebooku nie musi podglądać.
No i jest też opcja podstawowa, czyli bez logowania.

To na razie tyle w kwestii zmian. Kolejne szykują się w newsletterze, tam też pojawią się nowe treści i moc dodatkowych korzyści, zmieni się również formuła. Ale to dopiero w środę, jak zawsze o 12:00! :)
.

A teraz poniżej dla Was cała masa przestrzeni na testowanie tego, o czym produkowałam się przez cały wczorajszy wieczór :)
.
Popróbujcie, pokomentujcie (zalogowani czy też nie), ja Wam odpowiem, e-mail Was o tym powiadomi, wzajemnie się zalajkujemy i wszyscy będą żyli (tfu, komentowali) długo i szczęśliwie.
.

Więcej w Blogowanie
Mieć pasję do pasji. Czyli co mi dało ostatnie pół roku

Dziś mija magiczne pół roku odkąd postawiłam swoje pierwsze słowa na jeszcze wtedy pustych blogowych stronach. Z tej okazji kilka...

Zamknij