Metropolia łaskawa niczym Robin Hood

Bez wody nie da się przeżyć, co dopiero zwiedzać. Kto o niej nie śni, gdy z nieba leje się żar, a wraz z temperaturą rośnie też jej cena.. Jak nie przepłacać za nią w Rzymie. Ba, jak w ogóle nie płacić?

Przy całej wspaniałości jaką ma do zaoferowania światowa metropolia, którą Rzym niewątpliwie jest, spodziewacie się zapewne, że aby z niej czerpać, trzeba słono zapłacić… Nic bardziej mylnego. Niewątpliwie Rzym należy do najdroższych miast – jednak ze zwiedzaniem i pieniędzmi bywa jednak podobnie jak w życiu – można płacić dużo i się rozczarować, ale można wydać też mało – za to samo, przy odrobnie wysiłku i odkrywczych zapędów.

 

Rzym potrafi być horrendalnie drogi 

Jednak, dla równowagi, ma do zaoferowania nieporównywalnie więcej za darmo, niż jakiekolwiek inne miasto. Większość zabytków z najwyższej światowej półki, dostępne dla każdego. Otwarte bezpłatne wnętrza (na ten przykład: Panteon, większość kościołów, bazylik, niektóre muzea itp.) jak i te na wyciągnięcie ręki, na ulicy, napotykane podczas spaceru, przy okazji, mimochodem. Fontanny, schody, place, urokliwe zaułki… niezliczona ilość. Wszystko gratis. W słońcu dnia i przy światłach nocy. No tak, zwłaszcza w nocy! Niezapomniane przeżycie, móc porównać Rzym w obu tych odsłonach. Idźmy jednak dalej… Ze wszystkich punktów widokowych, tylko dwa mamy płatne. Reszta? Jak wyżej.

 

woda pitna rzym

2

 

Dziś będzie jednak o tym, jak zobaczyć Rzym i nie wydać ani euro na wodę. Nie, nie na tą z fontanny. Tej z fontanny nie pijemy, ani się w nich nie kąpiemy. I mimo że bohaterka filmu Felliniego (La Dolce Vita) mogła sobie na to pozwolić, to jednak cała reszta może się za tę (wątpliwą) przyjemność nabawić co najwyżej… mandatu. Ba, nawet nas o zniszczenie zabytku oskarżą! Swoją drogą, rdzewiejące w wodzie monety już im bardziej szkodzą, niż nasze czyściutkie stopy, ale o tym ciiicho… Rzymskie służby wyławiają z fontann miliony euro rocznie. Zwróci się i za te zniszczenia.

Tak więc kiedy mówimy w Rzymie o wodzie pitnej, zapominamy o fontannach, myśli kierując ku tej czystej, orzeźwiającej i źródlanej. Ani ona z kiosku, ani z baru. To szczególna woda ze specjalnych nasoni. Po naszemu nazwiemy je po prostu nochale. W Rzymie spotkacie się jeszcze z określeniem fontanella.

W 2500 miejscwoda pitna rzymach w Rzymie płynie dla nas nieprzerwanie zimna i zdrowa woda. Ze wszystkich tych nasoni, aż 1500 źródełek stanowi prawdziwe dzieła sztuki. Zatem jeśli (szczęśliwie) przytafi nam się stanie w kolejce, całkiem miło spędzimy czas na ich kontemplowaniu (o ile z pragnienia nie troi nam się jeszcze w oczach).

 

 

 


Niektóre rzeźby są na tyle nietuzinkowe, że często może nas zastanawiać, czy to jeszcze zwykły punkt poboru wody… Bywają imponujące, o ciekawych nazwach i często symbolicznym znaczeniu, ale ani kawa ani wino to z nich raczej nie poleci. Na wodę jednak zawsze możemy liczyć. I oczywiście pić ją bez obaw. Poza tymi niezwykłościami, na naszej drodze z pewnością swoda pitna rzympotkamy również takie oto zwyczajne rzymskie nochale.
.
Oczywiście dobrze byłoby znać położenie źródeł wody pitnej na terenie Rzymu. Znacznie ułatwiłoby to zwiedzanie nie tylko centrum, ale i odległych zakątków Rzymu. Do baru zachodząc nie na wodę, a co najwyżej na dobrą kawę. Nie łudźmy się też, że wydatki na wodę i żywność w Rzymie możemy sobie z góry zaplanować. Jeśli nawet tak, to z dużą dozą nieprawdopodobieństwa. Ceny naprawdę są mocno zróżnicowane. Przykładowa kawa przy Watykanie czy przy Fontannie di Trevi potrafi kosztować 2-3 razy tyle, co ta sama kawę kilka ulic dalej.  To samo z wodą. Ceny wody butelkowej w niektórych miejscach Rzymu urastają do rangi absurdu. Absurdalne jest to, że ta sama woda płynie tuż obok – za darmo – z setek powszechnie dostępnych źródeł.
.

Czy rzymska woda jest zdrowa?

130.000 badań rocznie wody pobieranej ze słynnych nochalowych fontanienek może nas nieco uspokoić. Ta sama woda płynie w kranów w rzymskich mieszkaniach. Obecnie doprowadzana do Rzymu z otaczających go wzgórz wodociągami i starożytnymi akweduktami, które niewiele się różnią od tych sprzed tysięcy lat. Pierwsze “nasoni” pojawiły się w stolicy w roku 1874, a ich nazwa pochodzi od metalowej wystającej części w kształcie zaokrąglonego nosa, z którego płynie woda.
.

Rzymski styl picia wody

To pierwsza rzecz, jakiej warto się nauczyć, po namierzeniu któregoś ze źródełek. Bardzo wygodny, higieniczny, szybki i…przyjemny dla oka współtowarzyszy (czego nie można powiedzieć o pozostałych sposobach). Tak więc, zamiast nabierać wody w dłonie (niezbyt czyste zapewne) a także darując sobie picie ze strumienia prosto do ust (ryzykujemy utratą suchości ubrania i to nie tylko swojego) – ten prosty i od teraz oczywisty sposób polega na próbie zatkania otworu palcem, tak by wąski strumień wody wytrysnął ku górze… prosto w nasze usta. Trochę wprawy i na pewno się uda. Ćwiczyć możecie aż 2500 razy, za każdym razem w innej scenerii!

darmowa woda rzym

Gdzie znajdziecie w Rzymie wodę pitną?

  • Oznaczenie wszystkich źródeł znajdziecie TUTAJ! To rzut na większość źródeł wody pitnej (chwilkę odczekajcie, aż ukażą się oznaczenia, po czym już możecie buszować po okolicy).
  • A TU wersja okrojona, za to w formie podręcznej skrótowej mapy z najważniejszymi źródłami nasoni. Druknąć, złożyć na cztery i do kieszeni. A co jeśli kieszenie dziurawe… a to, czego na pewno nie zapomnicie zabrać, to telefon?
  • Jeśli macie telefon z androidem podsyłam link do aplikacji, która wskazuje najbliższy nos z pitną wodą. Do pobrania TU.

 
zdjęcia: 12


Teraz czas na Ciebie, razem tworzymy to miejsce. Będzie mi miło, jeśli pozostaniemy w kontakcie :)

* Zostaw komentarz, dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka.

* Polub mój fanpage na Facebooku i bądź na bieżąco lub zapisz się do newslettera i odbierz Kalendarz Włoski 2016.

* Jeśli uważasz, że ten tekst może się komuś przydać, poślij go dalej.


 

Więcej w Informacje praktyczne, Rzym bez paniki
Najciekawsze punkty widokowe. Część II

Panorama Rzymu widziana z samiutkiego centrum, dzięki windzie panoramicznej? Brzmi nieźle. Wolicie jednak wspinaczkę na wzgórza? Niech i tak będzie.

Zamknij