Włoskie wakacje

“Włoskie wakacje” – film, który nie zwala z nóg, ale pokrzepia serce.

Specjalnie dla Was, swoim italofilskim okiem sprawdziłam, czy warto “jarać się” tym filmem. Oto, co z tego wynikło.

Fabuła filmu “Włoskie wakacje” zawiera się w jednym zdaniu: 

“Ekscentryczny artysta wraz ze swoim synem podróżuje z Londynu do Włoch, aby sprzedać dom odziedziczony po zmarłej żonie.” 

Od 7 sierpnia w kinach można już sprawdzić, co kryje się za tym zdaniem. I czy film może czymś zaskoczyć. Ja już sprawdziłam i jeśli macie ochotę zobaczyć, czym ten film wywarł (lub nie) na mnie wrażenie, zapraszam do lektury :)

Oryginalny tytuł brzmi “Made in Italy” i podobnie zatytułowany film pojawił się już wcześniej w historii kinematografii. Mowa o włoskim filmie z 2018 roku z Kasią Smutniak w roli głównej, kręcony w Rzymie i w Correggio niedaleko Modeny. 

Tegoroczny film Made in Italy, czyli w polskiej wersji “Włoskie wakacje”, to film kręcony głównie w Toskanii w okolicy Montalcino

włoskie wakacje, włoskie wakacje film

Czy naprawdę wszystko już było?

Prawdą jest, że wszystko już było, prawda również taka, że to nie jest film, który zmienia życie. Nie sprawi, że przeszłość zniknie, a problemy same się rozwiążą.  Ale czy po to oglądamy filmy?

Czy nie wystarczy czasem po prostu się rozmarzyć? “Włoskie wakacje” pozwalają poczuć ten stan wszystkimi zmysłami. Widoki w filmie to uczta dla oczu, a świetnie dobrana muzyka to ukojenie dla uszu. Kuchnia włoska pojawia się epizodycznie i delikatnie wyczuwalnym humorem.

Mój ulubiony, motyw kolacji we wciąż remontowanym domu. Z idealnie dopasowanym utworem Pavarottiego w tle. Biesiadnicy zasiadają na pustych pudłach po farbie, trzymają w dłoniach plastikowe widelce i piją wino z jednorazowych kubków, ale smak… Do tego nie trzeba otoczki. Ta scena to wspaniały symbol tego, że we włoskiej kuchni to smak i jakość składników pełnią główną rolę.

Jeśli masz jeść na ceracie w czerwoną kratę w knajpie, gdzie są trzy stoliki na krzyż i nikt nigdy nie słyszał o menu, bo menu stanowią trzy dania, które akurat dziś przygotował właściciel. To do takiego miejsca przychodzisz tylko ze względu na smak. I na niesamowitą gościnę. A nie dla kamiennych ścian i porcelanowych talerzy. 

Włoskie wakacje

"Włoskie wakacje" - nie znajdziesz tu nic niezwykłego.

Doszły mnie słuchy, że w tym filmie “wszystko już było”. 

I z takim nastawieniem oglądałam “Włoskie wakacje”. Oczekiwałam jednak, że mnie ten film zabierze w podróż. I tak się stało!

Podróż to szybka, bo półtoragodzinna. Ciężko się było przestawić, bo nawet lot do Włoch trwa dłużej.

Bardzo jednak spodobał mi się motyw podróży starym busem. Cieszę się, że scenarzyści nie wybrali samolotu! Stary bus potęguje wrażenie, że podróżujemy razem z bohaterami.

Po przyjeździe do Toskanii nie jest sielankowo? No cóż. Może i ten motyw wiele razy się już pojawiał, ale dobrze sobie przypomnieć, że zabieramy w podróż tylko to, co mamy w sobie.

Więc jeśli bohaterowie zabierają do Toskanii bagaż nigdy niewypowiedzianego bólu, to i u celu podróży będzie im ciążył.

Wszystko już było, zwłaszcza w filmach i książkach o Toskanii, gdzie zbyt często dominują remonty podupadłych willi i smak muśniętych słońcem pomidorów.

Ale film “Włoskie wakacje” pokazuje, że szczęście nie polega na tym, gdzie żyjesz, tylko co robisz z tym, co cię spotkało. Jeśli od tego uciekasz, nie zaznasz spokoju. Niezależnie od tego, czy to będzie centrum Rzymu, malownicze wzgórza Toskanii czy Twój własny pokój. 

Czy na pewno w Toskanii wszystko da się zacząć od nowa?

Otóż, nie!

I wspaniałe jest to, że w dialogach między postaciami pojawia się tego potwierdzenie.

Ona:Po tym wydarzeniu przyjechałam do Toskanii. I tutaj zaczęłam od nowa.
On:Tylko, że tak naprawdę nie da się zacząć wszystkiego od nowa.
Ona: Prawda. Nie da się.

I jak Frances w filmie “Pod słońcem Toskanii” zostawia za sobą przeszłość i to jej wystarcza, by zacząć nowe życie – tak Robert wraz z synem nie mogą tego zrobić, dopóki nie uporają się z przeszłością.

“Włoskie wakacje” to męska odpowiedź na tamten film. Też ma tu miejsce generalny remont domu (a jakże). Nieprzypadkowo też na planie pojawia się aktorka Lindsay Duncan, która w “Pod słońcem…” grała niezależną Katherine, a we “Włoskich wakacjach” gra Kate, agentkę nieruchomości. 

"Włoskie wakacje" - komedia to czy dramat?

Ani to komedia, choć jest kilka zabawnych momentów, ani dramat, choć przejmujące jest to, że przeżycia głównych bohaterów łączą się ściśle z życiem prywatnym aktorów.

W filmie “Włoskie wakacje” gra Liam Neeson i jego syn
Micheál Richardson. Obaj 11 lat temu stracili żonę i mamę. I ten wątek rzeczywiście może poruszać.

Zastanawiałam się, dlaczego to właśnie Liam Neeson, aktor znany z filmów sensacyjnych, wziął udział właśnie w tej produkcji? Wydaje mi się, że właśnie z tego względu. Mimo że jego syn nie może się pochwalić szczególnym talentem aktorskim, to scenariusz filmu wydaje się być stworzony dla tej dwójki.

Największa wada tego filmu?

To wątek romantyczny, który oglądałam z mocno przymrużonym okiem. Na moje, ani trochę nie był romantyczny, ani trochę potrzebny, ale domyślam się, że malownicze wzgórza Toskanii kojarzą się z romansem, więc jakiś epizod musiał się pojawić.

Mnie on głównie rozbawił. Może dlatego, że nie wierzę w tak liczne “zbiegi okoliczności”.

Dla mnie najbardziej romantyczne były słowa ojca do syna, podczas rozmowy o aplikacjach do randkowania:

Liczy się prawdopodobieństwo, nie przypadek. Tu decydują algorytmy. Dzięki temu jest mniejsza szansa na rozwód.

Ale przecież zawody są nieuniknione! Wszystko zależy od tego, co z tym zrobisz. I to jest właśnie romans. 

Może to prawda, że wszystko już było. Ale to film nie dla tych, którzy w kinie szukają olśnień i chcą z wrażenia spaść z fotela. To film, który ogrzewa serca i niesie jakieś pokrzepienie dla wszystkich, którzy tęsknią za Italią.

“Włoskie wakacje” polecam każdemu
, kto chce wyruszyć we włoską podróż. Najpierw w swoim wnętrzu, a potem na żywo. Podróż, która nie będzie tylko przemieszczaniem się w przestrzeni, ale która pozwoli także na podróż wgłąb siebie.

Film tego za nas nie zrobi. Ale na pewno przeniesie we włoskie miejsca. I choć nie uwolni od trosk, to pozwoli przez chwilę poczuć się beztrosko.

Kto z Was jeszcze się widział zwiastunu, polecam :)

Mam nadzieję, że nie zdradziłam Wam zbyt wiele, zważywszy na fakt, że fabuły możecie domyśleć się już z samego zwiastunu. Jestem pewna, że jeśli lubicie Włochy i z jakichś powodów musieliście odłożyć swoją podróż, ten film i tak będzie dla Was ukojeniem.

A jeśli macie ochotę obejrzeć inne filmy o Włoszech, zajrzyjcie tutaj.

 

Więcej w Filmy o Włoszech, Toskania od zaraz
Zamknij