Piękna włoska starość.

Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna.  (Charles Bukowski)


Pamiętam moją prababcię, szczęśliwą, uśmiechniętą, nigdy samotną. Nie dlatego ona była zadowolona, bo otaczali ją ludzie – to ludzie chętnie do niej przychodzili, bo to była, po prostu: ciekawa świata, piękna, ciepła, kochająca i zadowolona z życia osoba.
.
Ponad wszystko kochała swoją rodzinę. To była jej tajemna supermoc, ta garstka ludzi utrzymana razem. Kochała ich do bólu, co chwilę mocniej. Do tego uwielbiała też swój ogród, róże, kapelusze i długie opowieści. Można było słuchać bez końca, bo i miała o czym opowiadać. I, na marginesie, mnóstwo powodów do niezadowolenia, którego po przeżyciu dwóch wojen, jedenastu porodów, wywiezieniu męża do łagrów, nigdy nie było u niej widać. Jakim cudem?
.
Charles Bukowski, miałem zły dzień.
Jej zadowolenie nie brało się znikąd. Jedyne, co praktykowała, to wdzięczność. Dzień w dzień dziękowała za proste rzeczy. Za to że żyje, że żyją jej dzieci, zakochany w niej po uszy mąż, że ma co jeść, gdzie spać, że w wolności może się wypowiedzieć, przespacerować kiedy chce, za każdy życiowy bonus, kolejny poranek, za starość nawet. Powiesz, banał? No właśnie, dzisiaj to oczywistość, a wtedy luksus.
.
Szczęśliwa starość nie bierze się znikąd. Myślę, że jest wynikiem, po prostu, dobrego życia. Na dobrą starość pracujemy cały czas, nawet teraz. Jeśli dziś my nie mamy czasu dla swoich dzieci, dla przyjaciół – jak oczekiwać, że znajdziemy go na starość? Albo że inni znajdą go dla nas? Któż nauczy te dzieci, że rodzina jest najważniejsza? Na jakich przyjaciół będziesz mógł liczyć, jak nie mając dla nich czasu dziś, na starość możesz już nie mieć ich wcale?
.
Nie przepadnie bezpowrotnie to, co dajesz. Jeśli wiedziesz życie zawistne, zaborcze i odpychające, trudno się spodziewać, że odmieni ci się na starość. Ale jeśli ćwiczysz się we wdzięczności, w docenianiu DZIŚ tego, jak wiele masz, docenisz też i swoje jutro. Może z większą ilością zmarszczek na twarzy, ale będą to zmarszczki, które zamiast szpecić, będą cię zdobić.
.
Twoja twarz zdradzi, czym żyłeś.
.
Czy staniesz się jednym wielkim marsem na czole i bruzdą między brwiami, czy cudną siateczką drobnych zmarszczek? Dla dobrych oczu widzę tylko taką przyszłość.
.
Zwierzyła mi się kiedyś przyjaciółka, że najbardziej na świecie boi się starości. Do tego stopnia, że nie chce jej dożyć. Nie chce być niedołężna i nikomu niepotrzebna. Powiesz może, kto by chciał? Ale czy to nie jest tak, że w każdej chwili może spotkać nas to samo? Nieoczekiwana diagnoza, jeden wypadek.
.
Więc zamiast myśleć nad tym, na co nie mam wpływu, wybieram już dzisiaj, jaką emerytką chcę być (mimo że na emeryturę nie mam co liczyć). Chcę życia pełnego pasji, bliskości, czułości, dobrych słów i pragnień, zauważania innych. Wiem, że to wróci.
.
Bez oczekiwania, że ktoś mi to kiedyś zwróci.
.
Może Włosi tak nie boja się starości, bo nie zmarnowali życia na nadmierną pracę, na pogoń za mieć niż być? I dziś dlatego , ze sobą, zadowoleni, w głębokim poważaniu mający to, co kto myśli na temat ich stroju, wyglądu czy upodobań (jak te kobiece Włoszki).
.
Są za to poważani, jako ktoś, kto ma życie w małym palcu.
.
Włosi uczą nas tego, że jeśli masz rodzinę, nie na papierze lub na drugim końcu świata, ale rodzinę, która cię wspiera i która stanie za tobą zawsze, cokolwiek by się nie stało – wygrałeś życie, cokolwiek ci się przytrafi.
.
Młodzi mają szansę docenić starszych. A ci starsi, gdy kochani, młodnieją w oczach. I kości już nie bolą, i wzrok jakby lepszy. I nagle żyć się chce, jakby bardziej.
.
Sam zobacz!
.
.

.

Za udostępnienie zdjęć dziękuję Ani Ramzes :)

.
A gdzie we Włoszech spotkać można szczęśliwych emerytów? Poniższe wypowiedzi pochodzą z naszej grupy na Facebooku, prawdziwej skarbnicy wiedzy, jeśli chodzi o włoską rzeczywistość :)
.

  1. Ania tak mówi o Turynie: W każdy czwartek emeryci spotykają się na placu i grają sobie i tańczą. Jest tam 3 dziadkow w wieku 90 lat i jeden młodszy, mają gitary, grają i śpiewają, a babcie tańczą. Znam ich z widzenia, są już legendą. “Kręcą się” pomiędzy Piazza Carlo Alberto (na zdjęciach powyżej) a Piazza Carignano, czasem na Piazza San Carlo. Od paru lat widuję to trio, a ludzi zawsze cała masa. W tym roku był jeszcze taki uroczy roztańczony dziadzio też koło 90-tki i nieźle tam wywijał.
    .
  2.  Lucyna i jej wrażenia z Genui:  Spacerując po zaułkach starej Genui napotkałam 5 panów w różnym wieku, śpiewających w charakterystycznym stylu, wszyscy w kręgu, blisko siebie, z głosami typu falsetto. Może ktoś wie, jak się nazywają te śpiewy po genueńsku?
    .
  3. Karolina o BariTata mojego kolegi ma 80 lat i uczęszcza na zajęcia z tanga i ponoć wymiata! Poza tym nie bierze absolutnie żadnych leków, bo nie potrzebuje. Włosi chyba wynaleźli receptę na długowieczność – dużo uśmiechu, dużo słońca, dużo wina i dobre jedzenie. Jak mieszkałam jeszcze w Bari i chodziłam na zajęcia na 9 rano, to często widziałam mnóstwo starszych osób w parku niedaleko mojego domu, na oko mieli ok. 70/80 lat, a mieli więcej wigoru o tej 9 niż ja. Zawsze grali w szachy i towarzyszyła im muzyka puszczana z głośników, naprawdę!

.
Spotkaliście takich emerytów we Włoszech? A może w Polsce? Dajcie znać!
.


Teraz czas na Ciebie, razem tworzymy to miejsce. Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie:

* Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka.

* Zapisz się na Kawowe Listy i otrzymuj Kalendarz Włoskich Wydarzeń na każdy miesiąc.

* Dołącz do grupy Prawdziwe Włochy ? grupa praktyków i entuzjastów. .

Więcej w Ludzie i rozmowy, Tajemnicza APULIA, włoskie miejsca w Polsce
Ostatni łyk lutego.

Zamknij