projektowanie podróży, wycieczka do Włoch, plany i marzenia 2016

Plany i marzenia na 2016 rok.

Dość ważny i przyszłościowy to post, bo w większości dotyczy Was i tego, co Primo Cappuccino postara się Wam zapewnić w najbliższych miesiącach.


Marzenia, to coś, co nie zależy tylko ode mnie, więc umieszczam je na liście życzeń i robię co mogę, by je spełnić, resztę zostawiam (bardziej lub mniej) sprzyjającym okolicznościom. Plany to już zupełnie inna bajka. Plany, to rzeczy do rozeznania i spełnienia. Zwłaszcza wtedy, gdy się o nich powie głośno, nabierają ważności. To tak, jakby człowiek już zaczął (a to już połowa sukcesu), bo podjął decyzję, by pójść w danym kierunku. Wszystko, co chcę Wam dziś opowiedzieć, siedzi mi w głowie od miesięcy i czuję, że nadszedł czas,  by się tym podzielić. Zwłaszcza, że druga część, myślę, bardzo Was zainteresuje.


.
MARZENIA 

Nie są to może takie rzeczy, jak lot na księżyc, zostanie dyrygentem czy księżniczką (życiowe priorytety moich dzieci), bo jest to coś, co chciałabym zrealizować, a co niestety nie zależy w 100% ode mnie. I zazwyczaj marzenia odkładam tylko wtedy, gdy wymagają lepszego momentu.

Zrobić wszystko, co w mojej mocy, być w dobrym miejscu w dobrym czasie i z całych sił zadziałać. Czego nie da się już zrobić, zaakceptować. Tak sobie myślę i czuwam, żeby tego lepszego nie przegapić!

.

Koncert Ennio Morricone – 23 lutego

.
Największe muzyczne marzenie tego roku. Długo się biłam z myślami, aż w końcu wystąpiłam z prośbą o akredytację, bo myślę sobie, że to byłby totalnie kosmiczny kopniak, gdyby Primo Cappuccino na coś mi się prywatnie przydało i pomogło w spełnieniu jednego z największych marzeń życia.
.
.
Jak wiecie lub (jeszcze) nie, styczeń był dla mnie najtrudniejszym miesiącem ostatnich kilku lat (co się działo, pisałam tu). Wierzę jednak, że życie to suma smutków i radości, ale układa się sinusoidalnie, jeśli więc styczeń był dołujący, niech no luty wynosi na wyżyny! Stąd nie boję się marzyć o rzeczach wielkich i rozbijać je na drobne działania. Małe znaczy lżejsze i łatwiej się za to zabrać, a po ich zsumowaniu powstaje coś pięknego. Czy tak nie żyje się łatwiej? Jak mówi jedna z chińskich mądrości:


Kto chce przenosić góry, musi zacząć od najmniejszych kamieni


.
Choć, jak przyznałam się w piątym z 30. urodzinowych wniosków:


Nie wystarczy być dobrym w rzeczach małych, by być świetnym w rzeczach wielkich. Bywają przepaście, których nie da pokonać się kilkoma małymi krokami ? trzeba skoczyć raz a porządnie.


.
Zatem warto rozbijać wielkie zadania na małe działania, ale czasem mieć odwagę skoczyć w przepaść (tylko uprzednio rozwinąć skrzydła). Jeśli chcecie przeczytać na blogu relację z powyższego wydarzenia, trzymajcie kciuki (dobre fluidy też mile widziane).
.
Primo Cappuccino


.

Udział w konkursie

.
Blog Roku. Wciąż się waham, ale bardzo prawdopodobne, że wystartuję, bo kiedy jak nie teraz? A jak teraz, to będzie to drugi i ostatni raz w historii Primo. Wiem już, że to wyjątkowo stresujące wydarzenie, ale mam nadzieję, że będą to emocje głównie pozytywne.
.
Na zgłoszenie bloga do konkursu mam czas do 23 lutego i, tradycyjnie, nie będę się spieszyć. Chcę być gotowa na taki poziom stresu, bo on udziela się zawsze, zwłaszcza, że etap głosowania nie zależy ode mnie, tylko od czytelników, a ja nie zamierzam nikogo zasypywać konkursowym spamem. Wychodzę z założenia, że jeśli Primo Cappuccino zasługuje na głos wart tę głupią złotówkę, to zagłosujecie, a jeśli uznacie, że jest inaczej, to nie zagłosujecie i tyle.
.
Póki co żyję spokojnie, robię swoje najlepiej jak mogę i wiem, że nie ustając w tych działaniach, dobra energia w końcu wróci.
.
To, czego mimo nadmiaru emocji doświadczyłam podczas I etapu (głosowania) w zeszłym roku, nie da się z niczym porównać. Dziś jestem pewna, że było warto i tak to podsumowałam w tekście Blog Roku. Dlaczego (nie) warto? (przeczytajcie, jeśli jesteście ciekawi, co się wtedy działo i jakie były tego skutki)
.


.

Włoskie wakacje tylko z rodziną

.
Która mnie bardzo potrzebuje.
Dlatego w 2016 roku planuję mniej pilotaży, bo też styczeń pokazał mi, że nie wystarczy żyć z dnia na dzień. Są chwile, gdy człowiek liczy godziny, a te są na wagę złota. I zaplanowałam ten rok tak, by pamiętać każdy mijający dzień. Żyć nie tylko tak, jakby jutra nie było, ale tak, jakby nie miało być kolejnej godziny. Póki co, realia nie pozwalają nam planować, więc na razie sobie marzę, ale nie zamierzam tej podróży odkładać w nieskończoność. Celowo wpisuję ją w 2016 rok, choćby miał być to listopad, ale liczę się z tym, że może nie wypalić. Ale może też wypalić. A nóż pojawi się ciekawa opcja lub niepowtarzalna szansa i okoliczności same nam pomogą w realizacji?
.
Primo Cappuccino

.

Tyle o mnie. Teraz coś specjalnie dla Was.


.
PLANY

Czyli to, do czego potrzeba sporo kawy, zapału i energii do pracy. Wszystko to mam i nie zawaham się użyć.

.

Wyjazd do Włoch dla czytelników bloga

.
Od dawna chodzi mi po głowie, by zrobić krok dalej i spotkać się z Wami w jakimś mieście na niejednej kawie i zaproponować Wam wspólną podróż do Włoch. Bo znów, kiedy jak nie teraz?
.
Dostaję od Was sporo pytań o mój grafik wyjazdów pilockich, bo są chętni, by zabrać się do Włoch razem z moimi grupami. A skoro takie pytania się pojawiają, to czuję, że i w czytelnikach tego bloga jest potrzeba wyjazdów z ludźmi o podobnych zamiłowaniach, pasjach, potrzeba wspólnoty i realizacji podobnego celu. Doświadczam tego, gdy jadę z grupami, które się dobrze znają, że nie ważny jest tylko cel podróży, ale droga – i to dosłownie – bo jadąc autokarem, zanim docieramy do włoskiej granicy, zdążymy się już całkiem dobrze poznać i polubić! W takiej atmosferze podróż zmienia się w coś absolutnie fantastycznego.
.
Znacie mnie jako pilota wycieczek, ale mało kto wie, że kilka lat przepracowałam przy całkowitej organizacji wyjazdów do Włoch, jak to mówią: od podszewki do wycieczki. Jestem w tym dobra i, co więcej, uwielbiam to robić, zwłaszcza, jeśli później samodzielnie coś takiego realizuję.
.
Jeżeli znajdą się chętni na wspólny wyjazd, to planowaniem zajmiemy się wspólnie. Ustalimy budżet, wymarzone miejsca, przebieg wyjazdu i oczywiście termin, na koniec skontaktujemy się z jakimś, godnym zaufania biurem podróży, które to wszystko ubierze w formalne ramy, bo gdy mówimy o większej liczbie osób (ok. 30-40), to już dochodzą obowiązki organizatorskie i odpowiedzialność za grupę, której nie można bagatelizować. Z doświadczenia wiem, że warunki, które dostają zorganizowane grupy są finansowo o wiele korzystniejsze niż w przypadku realizowania takiego programu na własną rękę, więc dobry program i dobrze dobrane składniki podróży są w stanie zapewnić uczestnikom wysoką jakość za korzystną cenę.
.
Primo Cappuccino(a do zdjęcia nieświadomie zapozował… mąż!)
.
Na koniec oczywiście jechałabym z Wami jako pilot, więc ktokolwiek zdecyduje się na tę opcję, powinien się przygotować na potężną dawkę entuzjazmu. Mam w planie edycję jesienną, najlepiej wrzesień lub październik, bo i pogoda sprzyjająca, i turystów mniej, i najpiękniejszego włoskiego koloru pod dostatkiem. Będę wdzięczna, jeśli odezwiecie się w komentarzach, czy pomysł Wam się podoba, bo jeśli znajdą się chętni, dzisiejszy pomysł – jutro zmieni się w plan, a pojutrze w konkretne działanie.
.


.

Projektowanie podróży

.
W swojej grupie inspiruję do tego jej członków, zresztą to ludzie, którzy uwielbiają planować podróże samodzielnie. Ale zdaję sobie sprawę, że są i tacy, którym marzy się samodzielna podróż do Włoch, ale z konkretnym planem, szczegółami i niezbędną wiedzą. Coś pomiędzy wycieczką z biura podróży a wyjazdem na własną rękę, którego przygotowanie wiąże się z godzinami planowania, poszukiwaniem informacji, wzięciem na siebie odpowiedzialności, stresu i pewnej dozy niepewności. Nie wszystkich to kręci, nie każdy ma na to czas i tym osobom chcę wyjść naprzeciw.
.
Projektowanie podróży będzie się opierać na tym, że Wy zgłaszacie się do mnie z tematem i wytycznymi, a ja przygotowuję dla Was program, dobieram propozycje miejsc, noclegów i atrakcji, w efekcie czego otrzymujecie ode mnie rozpisany plan podróży skonstruowany pod Wasze upodobania, marzenia i zgodny z warunkami, na jakie możecie sobie pozwolić. Powiem nieskromnie, że indywidualne podejście do podróży to moja smykałka, ale to w czym jestem dobra, to jej organizacja.
.
Jak Instagram pomaga, podróże na Instagramie, Italygram .
Wiem, jak sprawić, by podróż była prawdziwym spełnieniem marzeń i zrealizowaniem planu, który pozwala też na spontaniczność, na stracenie kontroli i zagubienie się w plątaninie uliczek, na totalnie nieplanowane urocze chwile. O to też w podróży chodzi i takie momenty trzeba wziąć pod uwagę. Czy mój projekt pozbawi podróż spontaniczności? Ależ skąd! Dopiero z dobrym planem widać, że ten czas jest, na to, czego naprawdę w podróży pragniemy. Plan do niczego nie zobowiązuje, można, ale nie trzeba go realizować. Jeśli podróż przyniesie coś nieoczekiwanego, za czym chce się podążyć, plan się zmienia razem z nami. Bo o to w nim chodzi, by był elastyczny i rozwijał, zamiast blokować.
.
I znów, będę Wam wdzięczna za kilka słów, co myślicie o moim pomyśle, przyda się ludziom czy też kompletnie nie widzicie zapotrzebowania?
.


.

A prywatnie przyznam się Wam do tego, że…

.
…nie umiem pływać (na szczęście autokary to nie wodoloty) i niecny plan odwrócenia tego faktu także poczyniłam sobie na ten rok. To dłuższy temat, bo ostatnim razem, gdy byłam w Riomaggiore w Cinque Terre obiecałam sobie, że następnym razem już na pewno wskoczę do liguryjskiej wody i popływam pod skałami. I absolutnie nie mam zamiaru omijać tej okolicy w przyszłości, więc pozostaje mi tylko sprostać wyzwaniu.
.
Na ten rok planuję też szkolenie baristyczne, bo w ubiegłym absolutnie mi to nie wyszło. I zamierzam je zrobić do wakacji. Wciąż Was przybywa i na blogu, i na Facebooku, muszę stanąć na wysokości zadania i tę kawę serwować coraz lepszą, a co!

Tyle o moich pomysłach, prywatnie jest ich dużo więcej, ale obawiam się, że na razie to kiepski temat do publicznych rozmów.


.

Czemu mówię o swoich planach?

.
Pat Flynn w ostatnim podcaście Michała Szafrańskiego uświadomił mi coś bardzo ważnego:


– Co robisz, kiedy masz pomysł? Jak dochodzisz do tego, czy to ma sens?
Kiedy mam pomysł, rozmawiam o tym z jak największą liczbą osób.
– Dlaczego? Dlaczego ryzykujesz, że ktoś ukradnie twój pomysł?
Jego odpowiedź bardzo mnie zaskoczyła i również zmotywowała. Spytałem:
– Co powstrzymuje ludzi przed skopiowaniem twojego pomysłu? – a on odpowiedział:
– Nic. Ale jest różnica między tobą, a człowiekiem z ulicy, który ma dobry pomysł. Ty jesteś zaangażowany, uwielbiasz ten pomysł i zobaczysz jego realizację. Większość ludzi nigdy nie realizuje swoich pomysłów, tym bardziej więc nie wezmą twojego, bo to ty jesteś osobą, która uwielbia ten pomysł, która orientuje się w temacie i osobą, która go zrealizuje.


.
I dlatego nie boję się mówić głośno o moich planach.
Za to boję się, że coś mi nie wyjdzie, zakładam jednak, że nie wszystko muszę zrealizować. Jeśli w trakcie działań coś się okaże inne niż przewidywałam, zareaguję na bieżąco – ulepszeniem planu lub zmianą kierunku. Najważniejsze jednak, że to nadal będzie rozwój i kto wie, w jakie cudowne miejsce mnie zaprowadzi? Liczę, że w zupełnie nowe, ciekawe okoliczności. Grunt to działać pomimo obaw i pamiętać, że są ludzie, którzy na moim zaangażowaniu mogą skorzystać. Gdzieś po drugiej stronie są ludzie, którzy mnie, mojego wysiłku, pasji i pracy potrzebują. I nie przestając pisać, będę o tym pamiętać.
.

A póki co, na cały 2016 rok: dobrego wykorzystania najbliższych godzin, wielu serdecznych spotkań, mocnych uścisków, odnalezionych rozmów i wyraźnej wdzięczności za wszystko, co nas spotyka, Wam i sobie tego życzę.
.
Dzięki za poświęcony czas i za doczytanie tego do końca. Dzięki, że jesteście.
.


Więcej w Blogowanie, Pilot a życie rodzinne, Podróże, Życie pilota wycieczek, Życie w stylu SLOW
dialogi o Włoszech, dialogi po włosku, dialog włoski, śmieszne teksty, śmieszne dialogi
Dialogi o Włoszech, czyli jak pracę pilota widzą moje dzieci

Zamknij