koncert Ennio Morricone

Grazie, Maestro!

Maestro Morricone świętuje, a ja mu dziękuję. Za to, że u niego każdy dźwięk ma sens, każdy gest znaczenie, każda melodia swoją historię.


89. urodziny Mistrza, to dziś (stan na rok 2017). Obiecałam Wam, że będę wyjątkowo obchodzić ten dzień. Włosi uwielbiają celebrować przeróżne okazje i tego się od nich nauczyłam, że każdy dzień może być okazją do świętowania. Zwłaszcza, gdy w grę wchodzą urodziny tak wybitnego człowieka.
.
Tym bardziej, że jutro, poza rocznicą odzyskania niepodległości, Primo Cappuccino ma też swoje włoskie święto – pierwsze oficjalne spotkanie czytelników Primo Cappuccino. Czy można lepiej zacząć weekend? :)
.
Kilka miesięcy temu miałam okazję być na koncercie Ennio Morricone w Krakowie. Ten artykuł to tak naprawdę historia jednego dnia, który będę pamiętać przez resztę życia. Niesamowitych kilku godzin, które trwały wieczność.
.
I nie mam nic przeciwko, by tak grali również w Raju :)
.

Koncert w Wenecji na Placu Św. Marka, w dniu 79. urodzin Mistrza.

.


Dlaczego akurat Ennio Morricone?

.

Trudno powiedzieć, kiedy się to u mnie zaczęło. Pewnie od Misji, której fabuła mnie urzekła, a ścieżka dźwiękowa śniła się po nocach. Kocham muzykę i różne momenty życia pamiętam przez pryzmat dźwięków. Z tego też powodu zapragnęłam, by ta muzyka towarzyszyła najważniejszym wydarzeniom mojego życia. W efekcie tego, Ennio Morricone ze swoją muzyką pojawił się u mnie…w kościele na ślubie :)
.
To muzyka z Misji towarzyszyła nam tego dnia.

.
Natomiast połączenie Misji, Morricone i Asyżu przeszło moje wyobrażenia. Ktokolwiek z Was był w miejscu, gdzie odbył się poniższy koncert, zrozumie, co mówię.
.
.


Ennio Morricone – kilka faktów z życia

.
Czy wiecie, że Maestro urodził się w Rzymie i mieszka tam aż do dziś? Wspaniale jest spacerować po mieście, wiedząc, że przy odrobinie szczęścia, miniemy go na ulicy.

Jeśli marzy Wam się zwiedzić Rzym śladami kompozytora, tu znajdziecie wspaniale przygotowaną trasę.
.
Spacer po Rzymie w połączeniu z muzyką Ennio Morricone to prawdziwa uczta (choć takiej ciszy i spokoju chyba nigdy w tym mieście nie doświadczyłam). Jeśli byliście w Rzymie, wiecie ile dźwięków nakłada się tam na siebie w jednym czasie, NIE tworząc niczego, co przypomina poniższą harmonię ;)
.

.


Ennio Morricone – kim jest?

.
Odpowiedź wydaje się na tyle oczywista, że chciałam pominąć ten fragment. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie każdy musi lubić twórczość Morricone tak mocno, jak ja. Stąd krótkie przypomnienie.
.
Ennio Morricone to uznany na całym świecie kompozytor i autor muzyki do prawie 600 filmów. Liczba sześć jest w jego życiu kluczowa, bo właśnie tyle miał lat, gdy skomponował swój pierwszy utwór. 60 lat pracy miał za sobą dokładnie w 2016 roku i w tym też okresie otrzymał swojego pierwszego w życiu Oscara (choć moim zdaniem, należał mu się dużo wcześniej).
.
Mało tego! W 2016 roku obchodził również 60. rocznicę ślubu przeżywając ponad pół życia tą samą żoną :) Kto wie, może wszystkie październikowe pary tak mają?
.


Z jakich filmów możecie znać twórczość Ennio Morricone?
.

  • Misja,
  • Pewnego razu na Dzikim Zachodzie,
  • Człowiek Legenda,
  • Cinema Paradiso,
  • Koneser,
  • Malena,
  • Bękarty Wojny,
  • Nienawistna Ósemka

.
To tylko niektóre, ale jestem pewna, że gdybyście spojrzeli na tytuły, skojarzycie tych filmów znacznie więcej.
.
Morricone dociera do człowieka głębiej niż niejeden kompozytor. Jego muzyka to prawdziwe arcydzieło. Genialnie oddaje specyfikę i klimat włoskich prowincji. Nie wiem, jak wy, ale ja Cinema Paradiso mogę oglądać (i słuchać!) bez końca, a Koneser to jeden z moich ulubionych kryminałów. A pojedyncze motywy z wielu soundtracków do dziś są na mojej ulubionej liście.

.
Czy więc mogłabym sobie odpuścić takie przeżycie?

.


Koncert Ennio Morricone – jakie to uczucie?

.

Żeby lepiej oddać wam atmosferę tego wydarzenia, cofam się w czasie do dnia 6. lutego tego roku. Wybieram się właśnie na koncert, który jest częścią trasy zatytułowanej 60 YEARS OF MUSIC WORLD TOUR. Na scenie wraz z Morricone pojawi się ponad 200 muzyków i wokalistów czeskiej narodowej orkiestry symfonicznej. Tyle z teorii.
.
A co w praktyce?

Jestem tu, jak wymarzyłam sobie rok temu. Tyle, że wtedy miałam być sama. Dziś jestem z mężem, niedawno narodzonym synkiem (podobnie jak Maestro, Gabryś to też listopadowe dziecię) i wieloletnią przyjaciółką. To niesamowite uczucie, być tam razem z nią, bo nasza przyjaźń pamięta jeszcze czasy podstawówki.
.
Na Tauron Arenę wybieramy się tylko we dwie. Nasi drodzy mężowie, zgodnie z umową, zostają z dziećmi w hotelu.
.
W głowie mam wiele marzeń, choć oczekiwań niewiele.
.
Kto wie, może uda nam się podejść do Morricone na tyle blisko, by uścisnąć jego dłoń? A może spotkam go gdzieś przypadkiem i podziękuję mu osobiście? Za to, że mu się jeszcze CHCE jeździć po świecie. Za to, że wszyscy tu na Arenie dostaliśmy szansę usłyszeć jego twórczość na żywo i osobiście poczuć, jak głęboko dociera jego muzyka. Tam, gdzie już nie docierają żadne słowa.
.
fot. Muthmedia
.

I choć wiadomo, że szanse na spotkanie są marne, to wiem, że jeszcze kiedyś mu za to wszystko podziękuję. Zamiast “dać lajka” – opowiem mu, co dobrego zrobił z moim życiem. Z poczuciem, że ta chwila, którą dla siebie mamy, już się nie powtórzy. Że już się nie spotkamy. Przynajmniej nie w tym życiu.
.
Za to, że swoim życiem, dorobkiem i swoją osobą połączył tysiące ludzi. Że tę niezwykłą atmosferę i (tak rzadką, a jakże cudowną) jedność czuliśmy na wiele godzin przed koncertem. Już w drodze na Arenę, nawet w tramwaju, widziało się, że ten czy tamten czuje podobną ekscytację. Radość wyczuwało się w każdym zakątku Areny, w rozmowach z przypadkowymi ludźmi. Choć wiedzieliśmy, że nikt z nas nie pojawił się tam z przypadku.

.
I wreszcie koncert. Poczucie pełni, do której się dąży przez całe życie. Myślałam, że coś takiego zwykłym śmiertelnikom się nie zdarza, a jednak. Każdy dźwięk miał sens, każdy gest znaczenie, każda melodia swoją historię.
.

Owacje na stojąco po muzyce z Misji

.
Wiele utworów słyszałam jakby po raz pierwszy, a dziś każdy z nich coś mi mówi. Wsłuchuję się w grę instrumentów i przypominam sobie twarze grających. To cudowne tu i teraz, koncentracja na danej sekundzie, która trwa i piękniejsza być nie może.
.
Wzmożona uważność w połączeniu z cudownością tej muzyki, a do tego poczucie, że tuż obok nas jest jej twórca, jeden z najgenialniejszych muzyków na świecie, przenosiło w inny wymiar. A tego już się nie da głębiej opowiedzieć. Trzeba po prostu dać się przenieść.
.
I wierzę, że choć na kilka minut oderwę Was dziś od codzienności, od problemów (nie wygranego meczu z Urugwajem) i szarugi za oknem.
.
Pomyślcie tylko, jeśli w listopadzie rodzą się takie osobistości, jak Ennio Morricone, to… musi być dobry miesiąc!

.
Zobacz też:

Jak przeżyć listopad, by było psychicznie łatwiej.

.
zdj. gł. Muthmedia


Teraz czas na Ciebie, razem tworzymy to miejsce. Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie:

* Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka.

* Posmakuj Kawowego Listuktóry poderwie Cię w górę lepiej niż tirami s?.

* Dołącz grupy Prawdziwe Włochy, w której spotykają się praktycy i entuzjaści włoskich klimatów

Więcej w Ludzie i rozmowy, Muzyka
Piękna włoska starość.

Zamknij