primo cappuccino blog

Co ma pies do jeża, czyli co ma kawa do bloga

Skąd taki pomysł na blogową nazwę? Czym jest “kawa z wyboru”?
I co to wszystko ma wspólnego z Włochami?


Po pierwsze primo. Przede wszystkim kawa. Zebrać myśli, poczuć dzień.
.

Czemu primo cappucino a nie pierwsza kawa? Moja pierwsza często bywa tą poranną, której się nie kosztuje a pije jeszcze po omacku, tylko po to żeby się obudzić. Tymczasem ta tytułowa (bywa nawet wieczorna) jest bardziej już z wyboru. Dla celebracji, świętowania i przywołania czegoś – tylko pozornie – chwilowego i ulotnego, jednak dającego na długo twórczy entuzjazm lub taki całkiem zwyczajny, błogi stan, z którego i tak wynika w końcu jakiś inspirujący pomysł…
.

Kawa mnie pobudza i każe działać. Inaczej mówiąc: pomaga żyć – nie tylko egzystować. Chcę żyć, a nie tylko ocaleć – powiedziałby tu zapewne główny bohater Zniewolonego. Tak więc kawa otwiera oczy, ożywia umysł i daje chwilę na znalezienie siebie w codziennym zgiełku. Najlepiej smakuje we dwoje (z czasem troje i… czworo) i dlatego jest dla mnie idealnym symbolem tego, co w życiu uważam za bezcenne.
.

Wszystko to, co lubię, tak jak lubię dobrą kawę.
.

Bardziej przyziemne i dosłowne znaczenie ma dla mnie primo cappuccino osobiście, gdy zatrzymuję się na pierwszą po przekroczeniu włoskiej granicy kawę... Bardzo sobie cenię ten czas, w którym język i powietrze Italii (z kawą na czele) są wokół, a wszelka włoszczyzna czeka mnie w najbliższych dniach, wzmacniając we mnie poczucie bycia w odpowiednim miejscu we właściwym czasie. Ten moment wciąż przypomina mi, by o tę uważność – niepowtarzalne tu i teraz (i o nadchodzące dobre) – dbać na co dzień, gdziekolwiek jestem i cokolwiek robię – być w tym szczęśliwym. Nie żeby specjalnie. Tak po prostu. Zwyczajnie, mimochodem… i przy okazji.
.

O tym prawdopodobnie tu popiszę, o szczęściu znajdywanym przy okazji… A propos doświadczeń, przeżyć, refleksji i ekscytacji z włoskiego buta wziętych. Mam nadzieję, że choć na chwilę i Was uszczęśliwią – w międzyczasie (który rzekomo nie istnieje) czerpania wiedzy, inspiracji i dobrej zabawy. I przy Dobrej Kawie, rzecz jasna.
.

Salute!

Wasza guida Ania ;-)
.


Teraz czas na Ciebie, razem tworzymy to miejsce. Będzie mi miło, jeśli pozostaniemy w kontakcie :)

* Zostaw komentarz, dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka.

* Polub mój fanpage na Facebooku i bądź na bieżąco lub zapisz się do newslettera i odbierz Kalendarz Włoski 2016.

* Jeśli uważasz, że ten tekst może się komuś przydać, poślij go dalej.


 

Przeczytaj poprzedni wpis:
moja pierwsza podróż, pierwsza podróż do Włoch, podróż do Włoch
Mija 10 lat…

...od mojej pierwszej włoskiej podróży. Właśnie wtedy, nieodwracalnie, dopadł mnie i nadal trzyma w garści Wirus Włoskiego Bakcyla.

Zamknij