To będzie smutny mail. Choć może być też pełen nadziei. Już sama nie wiem, co w nim będzie, bo tyle uczuć kłębi się we mnie na raz. To jedyne miejsce w sieci, gdzie mam ochotę napisać więcej. Uprzedzam też, że nic włoskiego nie przychodzi mi dziś, niestety, do głowy.

Na blogu cisza, prawie nie ma mnie w sieci. Od niedzieli żyję w innym wymiarze i mam nadzieję szybko wrócić do "normalności". A może właśnie o to chodzi, by nie wracać do starego życia, tylko zaufać, że to nowe, inne też będzie dobre. Życie to zmiana. Kto się nie zmienia podobno nie żyje, i podobno one, te zmiany, wcale nie muszą być przyjemne. 

Od niedzielnego poranka czuję, co oznacza być "tu i teraz" tak bardzo, że aż boli, każdy fragment ciała. Ale bycie uważnym mimo wszystko to wciąż najlepsza z opcji, nawet w takich chwilach. Bo paraliżujący lęk przed tym, co zaraz może się wydarzyć, bywa nie do zniesienia - a patrzenie za siebie i rozpamiętywanie, dlaczego stało się to, co się stało - do niczego już nie prowadzi, nic nie zmieni. Tylko tu i teraz. Zrobić wszystko, co w mojej mocy, być w dobrym miejscu w dobrym czasie i z całych sił zadziałać. Czego nie da się już zrobić, zaakceptować. 

Od kilku lat starałam się żyć, jakby jutra miało nie być. Od niedzieli staram się żyć, jakby miało nie być kolejnej godziny. Od niedzieli dziękuję Bogu, że mój mąż wciąż żyje, i choć nie będzie już taki, jak wcześniej, po prostu będzie. Wystarczy. Wierzę, że szybko się wykaraska i że, najgorsze już za nami. Chcę za tydzień napisać do Ciebie coś o wiele pozytywniejszego. Choć czy może być coś bardziej pozytywnego niż ŻYCIE? Mamy je. Za darmo. Podobnie jak miłość, radość... dobroć, które w każdej, wiele znaczącej chwili, możemy pomnożyć. 

Nie zostawiam Cię jednak tak zupełnie bez nowości. Gdy jakiś czas temu napisałam to dla magazynu Graffus, nie sądziłam, że tak szybko moja teoria sprawdzi się w realnym życiu. I choć zdjęcie, które komentuję, jeszcze nie wisi w mojej sypialni, to tylko kwestia czasu, gdy się tak stanie. To, co się na nim znajduje, bardzo mnie dziś dotyka.


Dobrego wykorzystania najbliższych godzin, serdecznych spotkań, wielu uścisków, odnalezionych rozmów i niezbitej wdzięczności za wszystko, co nas spotyka, Tobie i sobie tego życzę.

Dzięki za poświęcony czas. I za doczytanie tego do końca. Dzięki, że jesteś :)

Ania z PrimoCappuccino