włoskie spotkanie Poznań

Poznań, czyli 24 momenty, które przeniosą Cię do Włoch.

Czyli o tym, jak w ciągu jednego dnia Poznań stał się najbardziej włoskim miastem w Polsce. Wszystko to za sprawą 15 szalonych osób, które z całej Polski zjechały się na II spotkanie miłośników Włoch, pod skrzydłem (a właściwie filiżanką) Primo Cappuccino.


Z włoskimi spotkaniami jest jak z podróżą. Przeżywasz je trzykrotnie! Gdy się przygotowujesz, gdy już tam jesteś, i  gdy po powrocie niezliczoną ilość razy wracasz do nich myślami.
.


Na myśl o poznaniu Cię osobiście i spędzeniu włoskiego popołudnia z resztą naszej zakręconej grupy, czuję taką ekscytację, jak przy przekraczaniu granicy austriacko-włoskiej.

(Kasia)


Miałam przyjemność planować to wydarzenie dużo szybciej, stąd przeżywałam całą gamę obaw i ekscytacji na zmianę. Czyli jak przed każdą podróżą do Włoch. Czy słusznie?
.
Co do obaw, ani trochę! Co do oczekiwań, to samo – rzeczywistość zbyt mocno je przerosła. Było cudownie, energetycznie, pysznie, inspirująco, energetycznie, niemal rodzinnie, niestety… ZA KRÓTKO! Zdaję sobie jednak sprawę, że to samo mówię i po każdej podróży do Włoch, i po każdym włoskim spotkaniu ;)
.
Już od pierwszych chwil w Pinco Pallino nabrałam pewności, że włoski gwar długo nie opuści tego miejsca. Od samego wejścia poczułam się jak wśród swoich, gdy Marta wręczyła mi przepiękne kwiaty w kolorach włoskiej flagi (Marta, jeszcze raz dziękuję!)
.
.
Chwilę przed tym poznałam właścicielkę lokalu, a to już prawie tak, jakbym spotkała na swojej drodze Włoszkę z krwi i kości. Małgosia tryska cudowną energią!
.
.
Specjalnie dla nas Małgosia (już nie właścicielka, a uczestniczka spotkania) upiekła serduchowe ciacha do kawy, a Ewa genialne czekoladowe mini-brownie. Obiecałam zdobyć dla Was przepis, i oto on! :)
.
.
Smaku nie opiszę i nawet nie próbuję, nie da się! ;)
.
.


Czekoladowy znak rozpoznawczy

.
Nie, nie ubraliśmy się w kolory flagi włoskiej, ani nie trzymaliśmy transparentu z napisem Ti amo, Italia. Tym razem jako znak rozpoznawczy każdy z nas przyniósł swoją ulubioną czekoladę, do wymiany z innymi – mi się trafiła ta kwadratowa z migdałami.

Cudownie dowiedzieć się po czasie, czyja czekolada przypadła mi w udziale i móc zajadać się nią, wspominając wspólne chwile. Ze słodkościami wiążą się cudne historie, które pokazują, że NIE MA przypadków. Jeśli chcecie dowiedzieć się, o co chodzi, zajrzyjcie pod jedno ze zdjęć z relacji na fanpage’u (TUTAJ).

.
Przyłapali mnie ;)

.
Taki stosik uzbieraliśmy!


Czas na prezenty!

.
Dzięki wsparciu Wino Toskanii (internetowy sklep z włoskimi produktami) i ja mogłam podzielić się czymś konkretnym, co na długo wprowadzi włoski klimat w codzienność każdego z uczestników. Obiecaliśmy sobie, że jeśli cokolwiek pysznego powstanie z tych produktów, podzielimy się efektami z pozostałymi osobami.
.
.

Nie wiem, jak z tymi paczkami zabrały się dziewczyny podróżujące pociągiem, ale ich zawartość bardzo nam się spodobała.
.
.
Przyznam, że od soboty wszystko przyprawiam czarną solą, dzięki czemu danie nie tylko świetnie smakuje, ale i prezentuje się nadzwyczaj efektywnie. Za to moje dzieci wciąż się upewniają, czy: to na pewno nie pieprz? ;)
.


Podziękowania i… filmowa niespodzianka

.
Dziękuję KAŻDEMU uczestnikowi za zdjęcia, filmy, rodzinną atmosferę, otwartość na nowe, iście szampańskie humory (a właściwie ich prosecco odpowiednik) i ubogacanie tego popołudnie swoją obecnością.

Wojciechowi Hilderbrandt i Magdalenie Lipińskiej również za zdjęcia do tej relacji, Krzysztofowi Oskarowi za film (znajdziecie go na samym końcu), a Karolinie za transport osób na dworzec :) Jesteście super!
.
.

Za cudne opowieści: o lotach, które przypadkiem przepadły, o ślubie w Materze, o realiach podróżowania w latach 80-tych, o miłości do Toskanii – która wzięła się z miłości do Prowansji i o wielu podobnych włoskich przygodach, przy których zasłuchiwaliśmy się do utraty tchu i śmialiśmy do rozpuku, na przemian. Nie macie pojęcia, jak Was wszystkich polubiłam! Jak dla mnie możemy się tak spotykać przynajmniej raz w miesiącu.
.
Na dowód tego, jak inspirujące rozmowy prowadziliśmy, już teraz mogę Wam zdradzić majowe plany Primo Cappuccino, bo w trakcie rozmów zamarzyło mi się już nie musieć wybierać osób na spotkanie – tym razem marzy mi się duża włoska majówka! 
.


To spotkanie nie mogłoby się odbyć, gdyby nie…

.
Szczególne podziękowania kieruję do Partnerów wydarzenia:
.

  • włoskiej restauracji Pinco Pallino i jej cudownej właścicielki Małgosi, która po 25 latach spędzonych we Włoszech postanowiła odmienić swoje życie i kawałek Italii przywieźć do Poznania. Ugościła nas jak najlepszych przyjaciół!
    .
  • a także delikatesom włoskim Wino Toskanii, które sprowadzają bezpośrednio z Włoch nie tylko wyśmienite wino, ale przede wszystkim pyszną oliwę, sery, przyprawy, wyjątkowe w smaku przetwory, a nawet takie specjały jak włoskie baby wielkanocne. To właśnie Wino Toskanii dla każdego z uczestników przygotowało pokaźne prezenty, pozwalając nam przywieźć nieco Italii do własnych domów.

.
A ponieważ już dawno obiecałam, że kolejne spotkanie odbędzie się w Warszawie, wszem i wobec to potwierdzam :)  Zdaję sobie też sprawę, że najlepiej zorganizować takie wydarzenie pod gołym niebem, ale wiadomo, że z tym naszym polskim niebem bywa różnie i że pogoda może nie zechcieć dopasować się do naszych włoskich nastrojów…
.
.
Jeśli więc znacie miejscówkę, która pomieści przynajmniej kilkadziesiąt Zakręconych Miłośników Italii, dajcie znać! I, oczywiście, jeśli w jakikolwiek sposób chcecie/możecie pomóc mi w organizacji tego wydarzenia, przyjmę z radością zarówno duchowe wsparcie jak i konkretne propozycje współpracy w tym kierunku.
.
Zresztą, właśnie to uwielbiam w naszych spotkaniach, że działamy RAZEM. Tylko dlatego powstają z tego tak cudowne rzeczy! Sami zobaczcie.

.

Za stworzenie filmu ogromnie dziękuję Krzysztofowi – autorowi strony Z dzieckiem po Europie :)
.


Jeśli chcecie jako pierwsi dowiedzieć się o kolejnym wydarzeniu, a jeszcze nie czytamy się w Kawowych Listach, dołączcie czym prędzej! Tam piszę więcej, głębiej i bardziej bezpośrednio, więc możecie mieć pewność, że to co najważniejsze we włoskim świecie Primo Cappuccino, nigdy Was nie ominie.
.
Dajcie znać, jak Wam się podobała relacja z Poznania, no i czy mamy szansę zobaczyć się na kolejnym spotkaniu? :)
.
A tymczasem, do następnego razu!

.


ps. Jeśli śledzicie Primo na Instagramie, o całym spotkaniu opowiadam w zapisanych relacjach w profilu :) (trzeba wejść w mój profil w telefonie/tablecie i tam kliknąć w zapisaną relację pt. „Poznań – spotkanie”)


Przeczytaj poprzedni wpis:
Ostatni łyk lutego

Jak co miesiąc zapraszam Was na nieco bardziej osobisty wpis, w którym polecam książki, muzykę, filmy i włoskie akcenty, które...

Zamknij