Stać Cię na podróżowanie

3 dowody na to, że stać cię na podróżowanie

ŻYCIE to nie suma oddechów, ale chwile które zapierają dech w piersiach.


Prawdę mówiąc, planowałam napisać o tanich podróżach do Włoch, ale coś mnie powstrzymało. Zrozumiałam więc, że poniższy tekst musisz przeczytać najpierw. Bo ktoś, kto ma warunki, by podróżować, nie potrzebuje zachęty, potrzebuje jej ten, komu ciągle piętrzą się przeszkody. Bo ciągle jest coś innego do zrobienia, bo wiecznie nie ma na to kasy, wciąż przekładamy nasze plany na później. Wiecznie odkładamy marzenia na za rok.
.
Trzeba zaczekać. Na lepsze czasy. Znasz to uczucie?
.
Może to będzie bolesne, co teraz powiem, ale… lepiej nie będzie. Ani za rok, ani za dwa.
.
Czas, który masz dzisiaj, to najlepszy moment, by ruszyć z miejsca. Skoro przyszłość nie będzie lepsza od tego, co teraz, co masz do stracenia?
.
Wciąż słuchasz i czytasz o podróżach, marząc, że i Ty kiedyś tam pojedziesz. Może już pora, by zobaczyć się w tych miejscach nie tylko oczami wyobraźni? I to w konkretnym terminie, nie kiedyś! Kiedy pozwoli ci na to zdrowie, kiedy znajdziesz trochę czasu, kiedy wreszcie będziesz miał pieniądze.
.

Kto idzie drogą kiedyś, dojdzie jedynie do miasta nigdy

A dzisiaj? Dzisiaj to zupełne przeciwieństwo jutra. Jest kompletnie nieatrakcyjne, bo dzisiaj z nieba samo nic nie spadnie. Nie spakuje walizki i nie napcha portfela. To czas, w którym nic samo się nie zdarza. Ale ma tę jedną, niepodważalną zaletę – dzisiaj wszystko jest możliwe.
.
tanie podróżowanie .
Dzisiaj walczy o swoje marzenia, podejmuje wyzwania, bo nie potrzeba do nich czasu ani kasy. Jedynie chęci. Może odrobinę trudu. I jeszcze ogromnej niewiary w jutro, ono wcale nie jest tak atrakcyjne, jak wygląda. Jutro, wbrew obiegowym opiniom, nic nie jest możliwe. Jutro to takie optymistyczne kiedyś, pięknie wygląda tylko na filmach. Jutro nie nadchodzi nigdy, chyba że…
.
…sam zdecydujesz się po nie sięgnąć.
.

Co to wszystko ma wspólnego z podróżowaniem?

Mamy wiosnę. Z pewnością częściej myślisz o podróżach, czytasz, sprawdzasz, planujesz. Czasem na tym się kończy, bywa nawet, że rezygnujesz. Bo jeszcze nie czas, bo cię nie stać, bo musisz sobie odłożyć na później. Rzadko pieniądze. Częściej marzenia.
.
No i tu właśnie wkraczam ja. Chcąc Ci udowodnić, że owszem… stać Cię!

Stać Cię na podróże. Stać Cię na Pragę, Włochy czy Podlasie. A nawet na porzucenie starej pracy, jeśli masz jej serdecznie dosyć. Stać Cię na to, by ruszyć z miejsca.
Niech te trzy krótkie punkty ci to uzmysłowią:
.
1. Nie odkładaj marzeń. Odkładaj na marzenia.

Brzmi prosto, trudniej wykonać? Wszystko to kwestia priorytetów. To Ty wybierasz, czy kupić nową kanapę, wyremontować kuchnię, codziennie pozwalać sobie na drobne przyjemności – czy jednak stary mebel spokojnie wystarczy i lepiej gdzieś wyjechać? Kanapa szybko się znudzi, do odnowionego salonu się przyzwyczaisz, codzienne przyjemności przeminą, ale jeśli z tego zrezygnujesz, decydując, że kasa pójdzie na podróże i na nic innego, udowodnisz sobie, że marzenia są do spełnienia! Są ludzie, którzy wolą maleńkie mieszkanie, z którego da się wyruszyć w podróż, niż kredyty, masę wydatków i koniec końców, dom z którego nie chce się wychodzić.


Na podróże stać tych, którzy chcą, by było ich stać.


Dlatego, choćby to miał być weekend w Borach Tucholskich, a nie miesiąc na Bahamach. Wyjedź gdzieś. Wszystko, co masz do zrobienia, to ruszyć z miejsca.
.
tanie podróżowanie
.
2. Wydawaj pieniądze, by być, a nie mieć. 

O wiele lepiej wydawać kasę na przeżycia, niż na nowe przedmioty. Bo kiedy będziesz dzielił się wrażeniami z energicznego palio, podziwiania najpiekniejszej panoramy w Rzymie czy spływu na Wiśle, zyskasz sobie serca słuchaczy. Zainspirujesz. Być może zmotywujesz kogoś do odkopania marzeń. Ale gdy będziesz się chwalił najnowszym modelem telefonu, może i wzbudzisz, ale co najwyżej zazdrość, a już na pewno litość. Bo rzeczy same w sobie nic nie dają. Można je lubić, można myśleć, że to one nas tworzą. Bzdura. Możesz stracić wszystko, wszystko ci odbiorą tylko nie wspomnienia – one są częścią ciebie. Rozumiesz już, że lepiej inwestować w doświadczenia niż w nowe przedmioty?


Posiadanie nic nie daje. Przeżywanie zmienia wszystko.


.
3. Strata to wszystko to, co do ciebie NIE wraca. 

Okej. Odłożyłeś pieniądze, zaplanowałeś podróż. I nagle ta myśl! Że może to strata czasu, ten wyjazd. Przecież lepiej kupić nowy samochód, korzyści będą na lata, a dwa tygodnie wakacji przeminą i co z tego. Po co jechać na ten koncert, skoro i tak kupisz sobie płytę. Ile przeżyć zmarnowałeś w ten sposób, bo wolałeś obejrzeć TV niż iść do kina. I nie chodzi tu o brak kasy. Ile razy te wydarzenia wydawały ci się po prostu stratą? Czymś nie wartym inwestowania, ani pieniędzy, ani czasu.
.
tanie podróżowanie .
Nie wiem, jak Ty, ale ja do nowej kanapy przyzwyczajam się po tygodniu, podróże wspominam latami – i nigdy mi się to nie nudzi. Film w TV przeleci mi przez palce, za to pamiętam każdy wypad do kina, wszystkie tytuły filmów i osoby, z którymi byłam, ba, nawet Ci fabułę streszczę. Koncerty to coś, o czym będę opowiadać wnukom – liczę, że pamięć mnie nie zawiedzie.
.
Nie wiem, czy masz dzieci. Wiesz, że nowe zabawki cieszą je ogromnie? Przez godzinę. Po tygodniu rzucają je w kąt. Wspólny wyjazd z rodzicami wspominają cały rok. Śni im się po nocach. Wciąż chcą oglądać zdjęcia. To się nazywa przeżycie i to jest dopiero zysk.
.
Tracisz czas, gdy siedzisz godzinami w necie i niczego nowego nie poznajesz, niczego się nie uczysz. Ba, nie odpoczniesz nawet!

Tracisz czas, gdy od trzech godzin szukasz butów i nie znajdujesz. Wracasz z zakupów zmęczony i rozdrażniony. No i bez butów.


Nie tracisz czasu, gdy go wykorzystujesz.


Gdy przeznaczając czas, widzisz owoce. Czujesz je przez resztę życia. Wspominasz latami. O nich myślisz, gdy się zamyślisz. Z nich się śmiejesz w towarzystwie.

Jaka kanapa da ci tyle radości?
.


Miałam kiedyś w grupie turystkę dawno po 70-tce. Dziewięć lat się zbierała, by pojechać do Rzymu. Obiecała to dawno temu swojej, nieżyjącej już, córce. Kiedy po kilku dniach dotarliśmy do celu, jeszcze tego samego dnia ta kobieta wylądowała na ostym dyżurze. Spędziła w szpitalu cały nasz pobyt w Rzymie… Kto mógł przewidzieć taki scenariusz? Na pewno nie ona. Wyobrażasz sobie, co to była dla niej za strata?

Od wypadku minęło wiele miesięcy, a ona wciąż się rehabilituje. Zapytałam ją niedawno, czy gdyby wiedziała, że Rzym będzie dla niej tak niegościnny, zrezygnowałaby?
.
Nigdy w życiu! Odparła. W moim wieku nie ma się już nic do stracenia. Kiedy miałabym jechać, jeśli nie wtedy?
.
Szok, nie tego się spodziewałam. Nie po kobiecie, która byłaby zdrowa, gdyby tylko siedziała w domu. Czy teraz już wierzysz, że ruszyć z miejsca to najlepsze, co może Cię spotkać? Nie warto z tym długo czekać.
.


Realizacja marzeń jest potrzebna. By zapalić w sobie płomień, iskrę chociaż, która Ci nie pozwoli zapaść się w wygodnej kanapie na resztę życia. Rusz się! Choćby to miała być zmiana pracy, mała zmiana w pracy, podróż życia lub tani weekendowy wypad. Nie pozwól sobie na narzekanie, tylko zadziałaj! Po to, by nie reszty życia nie przeżyć z poczuciem żalu i przekonaniem o porażce. Że wtedy, gdy potrzebna była tylko twoja dezycja (i odrobina wysiłku) – nic z tym nie zrobiłeś.
.
Jeśli i Ty chcesz dzisiaj wyruszyć w podróż, ale się boisz; chcesz, ale nie masz kasy; chcesz, ale nie masz czasu; chcesz, ale nie masz kompana…
.
Możesz podróżować pomimo tego. Stać cię nie tylko na Włochy, nową pracę i realizację marzeń.
.
Stać cię przede wszystkim na odwagę. Ona zmienia wszystko. I nie daj sobie wmówić nic innego.
.

zdj. główne: Moyan Brenn


 Teraz czas na Ciebie, razem tworzymy to miejsce. Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie:

* Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka.

* Jeśli podobał Ci się tekst, dołącz do mnie na Facebooku, gdzie codziennie znajdziesz świeże inspirujące zdjęcia i ciekawostki.

* Po więcej informacji zapraszam Cię do grupy, w której się wspieramy i dzielimy konkretnymi pomysłami na podróżowanie do Włoch na własną rękę.


One Pingback/Trackback

  • Ola

    Czasami naprawdę niektórzy nie mogą zrobić tego o czym marzą, ale trzeba przyznać, że 90% osób, które rezygnują z marzeń, zwyczajnie boją się ich realizacji. I wcale się tym osobom nie dziwie, bo strach ma różne oblicza, i czasem naprawdę trudno go powstrzymać. Jednak, jeżeli chodzi o podróże, to tak jak pisałaś – można zacząć małymi kroczkami. Wiesz, że w Twojej okolicy jest zabytkowy kościół? Wybierz się do niego na spacer albo przejażdżkę na rowerze :) Po takim jednym, małym wypadzie od razu nabiera się ochoty na więcej :D

  • Chyba czas odkładać pieniądze! :)

  • Maria Gorawska

    To wszystko prawda!We mnie milosc do podrozy,zwiedzania zaszczepili rodzice.Od najmlodszych lat jezdzilam z nimi-na rowerze,chodzilismy na dalekie i bliskie wycieczki,a gdy nie bylo duzo czasu,to w niedalekim ogrodzie jedlismy na trawie przeslicznie podane posilki-byle tylko urozmaicic dzien powszedni.Dzieki temu „zastrzykowi” swiadomosci poznalam wiele miejsc na swiecie.Czesto pozniej w chwilach ciezkich,tragicznych ,wspomnienia z tamtych podrozy dawaly mi nadzieje,sile do zycia.

    • Nieważne gdzie, ale ważne z kim. I co z tym wszystkim później zrobimy :)

  • Nie ma co krytykować jakiegoś sposobu na wydawanie, tylko dlatego, że jest inny. Jedni wolą mieć, inni gdzieś pojechać. Każdy ‚wie najlepiej’, jak inni mają żyć. Mnie na przykład nie kręcą podróże, ale rozumiem ludzi, którzy chcą zobaczyć świat. Szczęście nie zależy od wspomnień, bogactwa, wiedzy, czy czegoś, czego Ci nie odbiorą, jedynie od stanu umysłu.

    • Czemu zatem krytykujesz to, że ja mam taki a nie inny pogląd na życie? Ty masz inny i jest ok, poczytaj, przemyśl i jeśli chcesz, NIE zmieniaj zdania :)

      • Właśnie nie skrytykowałem Twojego poglądu, napisałem, że go rozumiem. Chciałem zwrócić uwagę na to, by każdy robił, jak uważa za słuszne, a nie, „że rusz się, bo będzie źle”. Jak tu można mieć odmienne zdanie i nie zostać posądzonym o krytykę?

        Co do kupowania rzeczy. Wyobraź sobie, że babcia miała, np. zegarek, który kupiła sobie za pierwszą wypłatę, ma dla niej znaczenie sentymentalne. I teraz opowiada o nim swoim potomkom, jakie znaczenie ma dla niej ten przedmiot. Patrząc na ten zegarek, przypomina jej się, jak jej towarzyszył w życiu, a po wszystkim może go zostawić wnuczce, która znając jego historię zawsze będzie pamiętać babcię i ciąg zdarzeń. W ten sposób rzecz również może dać wiele radości, pytanie jak się z nimi obchodzimy. Rzeczy łączą się ze wspomnieniami, im dłużej jakąś posiadamy, tym więcej znaczy.

        Trwalsza będzie historia jedynie opowiedziana, czy z zostawionym zegarkiem?

        Świetnie zrozumiałem Twoje porównanie podróżowania do korzystania z życia.

        • A więc nie ma co zaczynać zdania od „Nie ma co krytykować”, bo ja również nie krytykuję innego spojrzenia na podróże, tylko przedstawiam moją wizję :)
          Doskonale rozumiem przywiązanie do przedmiotów, tylko czym innym jest nowa kanapa, bo stara jest stara, a więc kasa pójdzie na to, a nie na podróże (bo „szkoda”). A czym innym rodzinny zegarek, album ze zdjęciami, czy obrączka.
          Wierzę, że rozumiesz :)

  • Odkładam na swoją osiemnastkę. Może to brzmi jak wyznanie gówniary, ale chcę, by to „wkroczenie w dorosłość” było czymś więcej niż tylko schowaniem kawałka plastiku do portfela. W styczniu być może pojadę na wystawę Beksińskiego, a jako oficjalna 18stka (wakacje) chcę jechać do Wrocławia, Poznania i Berlina. Choć ciągle się zastanawiam, czy by w to Woodstock nie wciągnąć. Ah, marzenia. Pożyjemy, odłożymy pieniądze, zobaczymy. :)

    • Mało kto w Twoim wieku ma określony pomysł na siebie. Czuje, ze Ty masz :) Powodzenia w realizacji!

  • Mamapediatra.blog.pl

    mądry, pozytywne tekst! myślę, że odwagi mieliśmy całe mnóstwo, kiedy zdecydowaliśmy się na podróż do Toskanii z naszymi dziewczynami: 3,5 – letnią i 11 miesięczną :) a skoro raz już się odważyliśmy, to za rok będzie już tylko łatwiej :) odkładamy na marzenia :)

    • Kurczę, mam starsze dzieci, a ciągle się waham! :) Gratuluję odwagi i cierpliwości, podróż musiała tego od Was wymagać. Jechaliście samochodem?

      • Mamapediatra.blog.pl

        Samochodem był problem – młodsza córka w tym czasie nie tolerowała jazdy autem – krzyczała w niebogłosy bez względu na to jak długa była podróż. Polecieliśmy samolotem z gdańska do Pizy, na miejscu podróżowaliśmy pociągiem i rowerami z podpiętymi fotelikami :) jak wróciliśmy po tej trzytygodniowej wyprawie to córka uspokoiła się w trakcie jazdy samochodem. Obecnie ma 14 miesięcy i myślę, że następnym razem polecimy samolotem, a na miejscu wynajmiemy samochód :)

  • Ja mam takie marzenie (wydanie tomiku wierszy) mam nawet pozytywne opinie od wydawnictw ale przeszkodą są pieniądze ale tak jestem zdeterminowana aby to zrealizować bo jak nie teraz to kiedy. Dzięki za ten wpis zmobilizował mnie jeszcze bardziej do działania ;) Pozdrawiam

  • Ostatnio przeczytałam książkę o oszczędzaniu i faktycznie – im więcej zarabiamy, tym więcej wydajemy. Najlepszym czasem na spełnianie marzeń jest teraz – wystarczy zacząć planować i na nie odkładać. Nawet zbierając wszystkie 5 zł, które nam w sklepie wydają można mieć fajną wycieczkę :) A zdjęciem Aleksandra od razu mnie „kupiłaś” :)

    • Prawdę mówisz! Im więcej zarabiamy, tym więcej wydajemy i nie zawsze mamy z tego więcej pożytku. U mnie działa system kopert, to co na wyjazd – jest nie do ruszenia! :)

  • „Nie wiem, jak Ty, ale ja do nowej kanapy przyzwyczajam się po tygodniu.Podróże wspominam latami.” – dokładnie! Też tak mam!

    „Nie tracisz czasu, gdy go wykorzystujesz.” – muszę sobie to gdzieś zapisać!

    • Kanapa z życia wzięta, nie wiedziała, że stanie się bohaterką artykułu ;)

  • NRWTrip

    „Nie odkładaj marzeń. Odkładaj na marzenia.” – rewelacyjny tekst!

  • Barbara Kwaciszewska

    W pełni się z Tobą zgadzam! Wielokrotnie słyszę od znajomych jak bardzo zazdroszczą mi moich wypadów.. Staram się jednak przekonać ich do tego, że jedyne co nas dzieli to to, że ja zrobiłam pierwszy krok.. Każdy może!

    • Dzięki Basiu! Zamiast zazdrościć, lepiej pytać, „jak to robisz?” Tylko, że ludzie rzadko chcą zmian, wolą to co jest, chociażby im się wcale nie podobało. To kosztuje dużo pracy, ale zmiany są dobre.

  • Piękny post, całkowicie się z nim zgadzam! A od dzisiaj moim ulubionym tekstem będzie: „Na podróże stać tych, którzy chcą, by było ich stać.”.
    http://wolnym-krokiem.blogspot.com/

  • sebastian kwiatkowski

    wypada tylko skinąć głową I przyznać Ci rację

  • Swieta prawda!

  • Świent tekst. Zgadzam się z Tobą Całkowicie. Często przedkładamy posiadanie nad przeżywanie, ludzac sie ze da nam to wiecej…

    • Namacalnie daje dużo, ale mentalnie prawie nie ubogaca. Dobrze mieć na czym usiąść (kanapa), ale trzeba wiedzieć, kiedy z niej wstać i ruszyć :)

  • paulinaaa-grobar.blogspot.de

    Cudowny post. Daje duzo do myslenia i motywacje, ktorej mi tez czasami brakuje. Pozdrawiam serdecznie

  • Cudowny ten tekst! Biorę ze sobą przeżycia i odwagę, i motto: „Kto idzie drogą kiedyś, dojdzie do miasta nigdy.” :) Odwaga jest nam potrzebna w wielu aspektach życia, też zachęcam kobiety do tego, by sięgały po pasje, bo one dodadzą im odwagi do wyjścia ze strefy komfortu :)

  • Jestem tak bardzo na TAK :D

  • Hmmm a ja z powodu tego, że nigdzie nie byłam już ponad półtora roku nie czułam od dawna tej magii podróży. To smutne :( Muszę sobie to odświeżyć i faktycznie gdzieś pojechać. Fajny tekst :)

    • Kasiu, koniecznie! Najtrudniej ruszyć, bo dochodzą oczekiwania (zwykle spore) i zniechęcenie (gdy coś idzie nie tak). A tak naprawdę najważniejsze, to wyruszyć z domu. Już wtedy zaczyna się podróż :)

  • Podróże, zwłaszcza wspólne, to najpiękniejszy możliwy czas. To wspomnienia zostają, to przeżyca jednoczą, to zapamiętany smak rzymskiego espresso i lizbońskiego pastela pomagają przetrwać trudne chwile. Materialna codzienność jest ważna, czasem trzeba wybrać rozsądek ale – życie bez podróży byłoby bez sensu.

  • Kiedyś do Ciebie trafiłam, ale niestety potem jakoś uciekł mi Twój blog i cieszę się, że znowu tu jestem. Sama jestem pilotem, byłam animatorem i rezydentem, ostatnich kilka lat uczyłam angielskiego ale po ubiegłym sezonie na rezydenturze już wiem, że praca w turystyce jest dla mnie a stabilizacja „na siłę” nie. Problem jest tylko taki, że mój niemąż ma w PL dobrą pracę i jakoś ciężko go w ogóle zmobilizować do działania, żeby znalazł sobie coś zdalnego (a pracuje w IT więc jest to możliwe i mógłby mi towarzyszyć – w przeciwnym wypadku ciężko będzie nam co chwila rozstawać się na kilka miesięcy). Tak czy inaczej ja już wiem, że podróżowanie to to co kocham i każdego na podróże stać jeśli chodzi o kwestie finansowe, ale nie każdego jeśli chodzi o .. odwagę? Nie wiem jak to nazwać, ale często zasłaniamy sie tym, że nie mamy pieniędzy, urlopu, albo czegokolwiek innego a tak naprawde to tylko zasłona i brakuje nam zupełnie czego innego.

    Ja teraz planuję podróż do Grecji na motocyklu, wyjeżdżam ok 20 maja, jadę sama tak jak w ubiegłym roku, potem zostaję jako rezydent i wracam też sama albo w towarzystwie kolejne 2500km. Wszyscy, którym opowiadałam o mojej ostatniej pdoróży dziwili się, że tak tanio mnie to wyszło – a caly przejazd z benzyną, autostradami, jedzniem, noclegami i ubezpieczeniem na Macedonię kosztował jakoś ok 200euro – powiem szczerze za taką przygodę to niezbyt wygórowana cena. Można oczywiście ogarnąć podróż jeszcze taniej ale nie na dwóch kółkach a dla mnie to właśnie ma największy urok :)

    Pozdrawiam!

    • Fantastyczna sprawa! O tym motocyklu aż mężowi wspomniałam, bo to jego klimat. Zapaliła mu się lampka w głowie, więc muszę uważać ;) Domyślam się, że pilotujesz głównie rezydenturę? :)

      • Pilotuję rezydenturę ale w turystyce pracuję od kilku lat i pilotowałam też wahadła i wycieczki, niestety bardzo ciężko jest dostać prace pilota bez polecenia, bez znajomości, bez doświadczenia – ciężko w ogóle to doświadczenie zdobyć, teraz zaczęli organizować jakieś kursy do pilotów ale kosztują bardzo dużo i generlanie wątpie, że dają jakąkolwiek gwarancję zatrudnienia. Dużo biur ma pracowników, którzy dorywczo pracują w charakterze pilotów. Ty jak rozumiem mieszkasz we Włoszech, tak? Nie śledzę Cię regularnie jak wspomniałam wcześniej, więc nie wiem :)

        Co do wyprawy motocyklowej bardzo się cieszę, że będę miała taką możliwość, nie mogę się już doczekać wyjazdu chociaż muszę mojego ukochanego zostawić w PL (odwiedzi mnie na urlopie). Ma nadzieję, że jadąc zostanę na dłużej niż ostatnim razem w Belgradzie bo chciałam trochę pozwiedzać :)

        • Mieszkam w Polsce, do Włoch jeżdżę co jakiś czas, doświadczenie wyrobiłam sobie jeszczde na studiach. Od początku biorę głównie objazdówki, na te kilka(naście) dni spinam wszystkie siły, pracuję na najwyższych obrotach, po czym wracam. Nie dałabym rady ani za rezydenturze, ani na wyczynku ani w kilkumiesięcznej rozłące. Dzieci by mnie nie poznały po powrocie ;)
          A do Włoch na motocyklu kiedyś się wybierasz?

          • Włochy nigdy nie były moim ulubionym kierunkiem, ubiegły sezon (ten też)spędziłam na Korfu, wyspie, którą Włosi sobie upadobali jako miejsce swojego wypoczynku. Po całym sierpniu spędzonym w otoczeniu tysięcy młodych Włochów mam dość :) Są dla mnie za głośni, źle wychowani, do granic możliwości męczył mnie ten „południowy temperament”. Hiszpanów uwielbiam a Włosi po prostu działają mi na nerwy ale to pewnie przez te przykre doświadczenia z ubiegłego lata. Może kiedyś pojadę na motocyklu do Włoch, objechać cały kraj bo słyszałam też dużo dobrego zresztą znam dużo osób, które są zakochane we Włoszech :)

            Jak zdobyłaś doświadczenie? Jeździłaś sama na wakacje czy z jakiegoś biura się udało doszkolić?

          • Sama zaczynałam, potem kurs (jeszcze) z praktyką i egzaminami, następnie poszłam do biur, początki bez odzewu, aż któregoś dnia dostałam propozycję nie do odrzucenia wyjazdu za 4 dni od otrzymania telefonu. Na wypoczynek ze zwiedzaniem. Pojechałam. To była najgłębsza woda w moim życiu (biuro kiepskie i dużo niespodzianek na miejscu) i stwierdziłam, że jak to przeżyłam, to przeżyję już wszystko ;) Pisałam o tym w „TOP GUN a prawdziwe pilotowanie”.
            Potem jechałam jako drugi pilot na porządną objazdówkę i tak się zaczęło na poważnie :) Każdy następny wyjazd czegoś uczył.

          • Ja teraz czekam na sezon na Korfu ale jak wrócę będę szukać jakiś zleceń w charakterze pilota, może uda się faktycznie pojechać jako drugi pilot na jden czy dwa wyjazdy, byłoby super – do tej pory niestety nie udało się, byłam parę razy sama, kilka razy wycieckzi były tak fatalnie zorganizowane, że szkoda w ogóle gadać :) Muszę się bardziej przyłozyć do poszukiwań ale dopiero na jesień jak wrócę. Wiem na pewno, że nie będę pracować na etacie już nigdy bo bym dostała szału :)

  • Pingback: Przegląd tygodnia #3/04 - Life Manager-ka()

  • Anasazi

    Świetny wstęp o możliwościach dawanych przez DZISIAJ. Zmotywowałaś mnie :) Dzięki

  • Świetny tekst! Nie ma czego tutaj dodawać. Zgadzam się ze wszystkim, co tu napisałaś!:)

  • Grażyna

    Piszesz Aniu:- „Jeśli spodobał Ci się ten tekst, pozostańmy proszę w kontakcie :)”. Tak ten Twój Blog i Twoje teksty są świetne. Cieszę się Aniu,że trafiłam tutaj i mam nadzieję, że zostanę
    A skoro już jestem, to wklejam fotkę z włoskich Dolomitów. Byłam tam ubiegłego lata.Prawie 1700 m.n.p.m. Ciężko oddychać ,ale piękne widoki.

    • Dziękuję! Za zdjęcie i za te słowa :) Bardzo się cieszę, że zaglądasz.

  • uwielbiam podróżować, Miałam tylko 2 przerwy jak byłam w ciąży bo mój stan nie bardzo na to pozwalał, a jak było już lepie to samopoczucie było marne.

    • A teraz jak Wam się udaje, podróżujecie wspólnie? :)

      • Teraz powoli zaczynamy podróżować jedna mała ma 3,5 roku a druga już rok, więc w wakacje pewnie będzie pierwsza dłuższa wycieczka, Do tej pory „podróżowaliśmy” z dziećmi do 300 km po za miejsce zamieszkania.

  • Muszę znaleźć sposób na zachęcenie męża do częstszych podróży.
    Masz rację, to podróże wspomina się najmilej i najdłużej zostają w naszych umysłach i sercach.

    • Czasem trzeba wziąć sprawy w swoje ręce, stworzyć mu grunt, a potem pozwolić i mu zadziałać. Jak się wkręci, to potem on Ciebie będzie namawiał ;)

  • Masz rację – dzieci bardzo długo wspominają wspólne wyjazdy z rodzicami! Wspólne karmienie kaczek, doglądanie kurek, wrzucanie kamyków do rzeki i wyprawę na zamek, w którym kiedyś mieszkał król… Wspaniałe są te wspólne wspomnienia! Dzięki za świetne podsumowanie tematu.

  • Kasia

    zgadzam się z Tobą w 100% Wspaniały wpis :)

  • Bardzo motywujący tekst i oczywiście zgadzam się w 100%. Świat jest przeciekawy, a podróże bardzo rozwijają, że szkoda czasu na siedzenie w domu…

    • Dzięki! Może samego życia nie zmieniają, ale dają nowe spojrzenie na stare sprawy. I to uwielbiam :)

  • Anna Nowakowska

    Zgadzam się z każdym słowem :) świetnie piszesz, lubię czytać

  • Ania, zgadzam się z Tobą w 100%! :)

  • Michalina Włodarczyk

    Dziękuję za kopa! Jutro jadę odwiedzić kolejne muzeum :)

    Pozdrawiam ciepło!

  • Bardzo mądre słowa. Lubię podróżować chociaż chwilowo logistyka mnie ogranicza, ale wiem, że to tylko tymczasowa sytuacja. Myślę, że nawet bliska podróż jest warta naszej energii, która potem wróci do nas ze zdwojoną siłą i zmotywuje też do dalszych wypraw. Najgorzej na początku ruszyć się potem to już z górki jak się bakcyla załapie :-).

    • Masz świętą rację. Bywa że dla kogoś wyjazd na weekend bywa większym wyzwaniem niż zdobycie korony Himalajów ;) Ale jak się człowiek rozpędzi…!

  • Kasia w Krainie Deszczowców

    pieknie napisalas. Takie to proste i logiczne a tak czesto o tym zapominamy. Pytanie o to jaka kanapa da nam tyle radości zastrzelilo mnie :)

  • Świetny tekst, mnóstwo pozytywnej energii. Kiedyś ciagle się zbierałam do podróżowania, ciagle odkładałam to na później – aż któregos razu pojechałąm spontanicznie ze znajomymi do Pragi – i od tamtej pory nie mogę przestać jeździć ;)

    • Uwielbiam spontany! Masz rację, wystarczy się przełamać, potem leci z górki. Człowiek ani się obejrzy a w głowie układa kolejny wypad.

  • Podpisuję się obiema rękami pod tym tekstem! Aczkolwiek sama ciągle odkładam taką jedną podróż..

  • Twoje teksty nakręcaja mnie bardzo pozytywnie, a ten utwierdził nie w jednej, ale w dwóch ostatnio podjętych decyzjach- zarówno odnośnie pracy jak i w związku z wyjazdem, na który już mieliśmy się nie zdecydować, ale doszliśmy do wniosku, że co ma być to będzie, wspomnienia zostaną z nami, a kasę, którą wydamy z czasem na nowo zaoszczędzimy:)

    • O kurczę, nie spodziewałam się aż takich konsekwencji tego wpisu. Cieszę się, że to takie pozytywy! (i zżera mnie ciekawość, co to za podróż)

  • Paulina Kwiatkowska

    Co racja, to racja. Nie ma co czekać na lepsze czasy, które być może nigdy nie nadejdą. Póki nie mamy rodziny, dzieci, wykorzystajmy dobrze ten czas na realizację marzeń. A gdy pojawią się pociechy, pokazujmy im piękne miejsca, aby i one mogły zaszczepić pasję do podróży dalej.

    • Z dziećmi też da się podróżować. I marzyć! Tylko priorytety się układają w nową, bardziej sensowną całość :) No i zgadzam się, że pasję do podróży się dziedziczy!

Przeczytaj poprzedni wpis:
jak ograniczyć Facebooka
Facebook w stylu SLOW

Ludzie kiedyś myśleli, że im więcej - tym lepiej, bo wszystkiego było mało. Czy dziś wróci więc myślenie chcę mniej, bo...

Zamknij