Primo Cappuccino

Ostatni łyk maja.

Motocykle, opera Verdiego i Galeria Uffizi zwiedzana po zmroku. A jeśli dodać dość intensywny miesiąc życia, wychodzi na to, że ostatni łyk ma w sobie więcej kawy niż niejedno espresso.


JESTEM WDZIĘCZNA ZA taki dzień, jak Dzień Mamy, w którym człowiek uświadamia sobie, że to nie mu się wszystko wtedy należy, bo jest mamą – tylko jest mamą, dzięki temu, że są dzieci. To zaszczyt pełnić taką rolę! I mimo że rodzicielstwo oznacza czasem słońce, czasem deszcz (a bywają i burze z piorunami), to wystarczy moment, by wrócić na właściwe tory.

.
Co mi pomaga wrócić do pionu? Przypominam sobie, że to wszystko minie. I przyjdzie czas, że będę za tym tęsknić, a godziny spędzone z maluchami wspominać już tylko na zdjęciach, ewentualnie w pamięci, być może w niektórych zapiskach. Czas już nie pędzi, tylko gna jak szalony. Jestem wdzięczna, że mam go tyle ile trzeba, ale chytrze go spowalniam, najmocniej jak się da. Wcale nie chcę, by moje dzieci dorosły. Choćby nie wiem, jakie wygody i kupę wolnego czasu by to ze sobą niosło ;)
.


CHCIAŁABYM Wam podziękować za wszystkie głosy w ankiecie (wyniki znajdziecie w ostatnim Kawowym Liście), w których pytacie o to, kiedy (i czy w ogóle) wydam swój przewodnik. To bardzo miłe! Na przewodnik muszę sobie jeszcze zapracować, przynajmniej doświadczeniem (zatem wydam go prawdopodobnie dopiero na emeryturze), a póki co zmuszona jestem odrzucać propozycje współpracy przy tworzeniu czy aktualizacji przewodników po Włoszech.

Realia są takie, że realizując to zadanie dzisiaj, nie byłoby mnie ani na blogu, ani dla Was, ani zapewne i dla mojej rodziny – przez wiele tygodni, od świtu do nocy. W moim przypadku nie warto więc dla nazwiska na okładce wycinać z życia taki kawał czasu. Zwłaszcza, że planuję w tym okresie dwie podróże i całą listę rzeczy na blogu i w kanałach Primo Cappuccino. Ale jak kiedyś będę mieć więcej czasu (liczę, że stanie się to jeszcze przed 60-tką!), czemu nie? To musi być ogromna satysfakcja, ukończyć taki projekt!
.


PRACUJĘ NAD wyjściem do Was zza ekranu :) Na razie planuję zrobić np. live na Facebooku, w którym chciałabym z Wami porozmawiać na konkretne tematy. Jakie? Takie, które Wam przyjdą do głowy. Pytania możecie zadawać w komentarzu, mailowo lub zupełnie anonimowo tutaj. O dacie i godzinie spotkania poinformuję Was odpowiednio wcześniej i będzie mi bardzo miło, jeśli się na nim zobaczymy!
.
Próbuję też ogarnąć całą wiedzę z ostatniego weekendu w Poznaniu – czasu pełnego świetnych ludzi i dobrego humoru. Do tego hektolitry inspiracji! Planuję zrobić sobie kilka dni całkowitego odpoczynku od sieci, żeby to wszystko w głowie odpowiednio poukładać.
.


CIESZĘ SIĘ, bo w maju po raz kolejny zrobiłam coś nowego. Byłam na konferencji blogowej po raz pierwszy z mężem i synkiem (dali mi się wyedukować za wszystkie czasy!). Zajęli się sobą na tyle dobrze, że dałam radę pobawić się na afterparty, nareszcie rozmawiając z ludźmi zza ekranów na żywo – przekonując się (nie po raz pierwszy zresztą), jak genialni są to ludzie!
.


Powodów do radości mam więcej, choćby dlatego, że mąż sprezentował mi kurtkę motocyklową i zabrał mnie na przejażdżkę (to ta druga nowość). Może inaczej, w końcu to ja odważyłam się wsiąść na motocykl ;)  Jeśli więc kiedyś usłyszycie, że jakimś cudem dotarliśmy na nim do Włoch, wiedzcie, że zaczęło się od tego razu ;)
.


UCZĘ SIĘ nie kontrolować wszystkiego, co się wokół mnie dzieje. No i skupiać na tu i teraz! Nad moim biurkiem wisi takie zdanie:
.

Żyjąc tu i teraz zdumiejesz się, co potrafisz.
I jak łatwo ci to przychodzi.

.
Cytat pochodzi z filmu Siła spokoju, który jedna z czytelniczek poleciła mi dawno temu i od tej pory nie mogę o nim zapomnieć. Jak znajdę w chwilę na luźniejsze posty, to napiszę o nim więcej.  Na pewno dzięki niemu kilka genialnych myśli zamieszkało w mojej głowie i co jakiś czas przypominają mi o swoim istnieniu :)
.


CZYTAM chwilowo same lekkie magazyny, kupione kiedyś w rzymskim kiosku. Ostatnio tkwiłam też w książkach z Neapolem w roli głównej z powodu tworzenia tego tekstu. Widocznie jednak Neapolu wciąż było mi mało, bo w przypływie szaleństwa kupiłam sobie (kolejną) książkę. W supermarkecie! Wiele po niej nie oczekuję ;) Póki co, jest miłość, są Włochy, jest nawet i Neapol. Zobaczymy, co z tego wyniknie! Z Waszych reakcji na Instagramie wynika, że nie był to nawet taki kiepski pomysł.
.


SŁUCHAM ostatnio tego soundtracku. Jest genialny!
.

.


OGLĄDAM mało co, bo jak wiecie, telewizji nie mam, filmy i seriale oglądam głównie wspólnie z mężem. Ale kiedy mam czas i chwilę dla siebie, sięgam po takie perełki, jak np. ta – seria Stanotte a…  z udziałem Alberto Angela (tego samego, który napisał Pompeje. Trzy ostatnie dni). To cykl dokumentów nakręconych, które za dnia są zatłoczone, a pustoszeją nocami – i właśnie wtedy kręcone są filmy. Sam Alberto tak opisuje ten projekt:

W muzeach można kręcić tylko nocami. Chciałem oddać widzom tę nocną atmosferę. Kiedy jesteś sam i masz przed sobą dzieło sztuki, wszystko się zmienia. Taki jest właśnie prawdziwy cel tego programu. (…) Program bazuje na takiej formule: ostatni turysta wychodzi, a dyrektor muzeum zostawia nam klucze do muzeum aż do świtu.

Właśnie obejrzałam odcinek Stanotte a Firenze, nie dość, że jest genialny to na dodatek stworzony w wersji HDR. Całość bardzo dobrze się ogląda! (pełna wersja tutaj)
.


CZEKAM NA nadchodzący weekend, podczas którego po raz pierwszy w życiu wybiorę się na balet do opery i do tego z córką. Czuję, że fajnie będzie podziwiać coś takiego z czterolatką! A gdybyście byli w Bydgoszczy 8. czerwca, gorąco Was zapraszam do amfiteatru nad rzeką Brdą przy bydgoskiej Operze Nova. O 19:00 odbędzie się tu koncert Chóry na fali (najpiękniejsze partie chóralne z najsłynniejszych oper Verdiego, Pucciniego czy Moniuszki). A jak już będziecie, koniecznie dajcie mi znać, żebyśmy się w tym tłumie odnaleźli :)
.


Teraz czas na Ciebie, razem tworzymy to miejsce. Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie:

* Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka.

* Posmakuj Kawowego Listu, który poderwie Cię w górę lepiej niż tirami sù :)

* Dołącz do mojej grupy na Facebooku, w której wspieramy się i dzielimy konkretnymi poradami nt. podróżowania do Włoch.


  • Wskakuję wprost z Kawowego Listu, na którym ponownie przeraziłam się animowanej wizji przyszłości ludzkości :( Dołączyłam już dawno się do grupy ANTY-tv, ale czasem muszę oglądać włoską telewizję, gdy moja wiekowa Bambina nie może spać. Bambina za młodu mieszkała we Florencji i akurat w ten trudny bezzsenny wieczór W RAI1 nadawali „Stanotte a Firenze” Kompletny zachwyt! Po raz pierwszy byłam jej wdzięczna że nie śpi. A drugi raz byłam jej wdzięczna parę tygodni temu, gdy ze swoją bezsennością wstrzeliła się w piękny, poetycko wręcz zrealizowany film o Dante. Na zawsze zapamiętam te wieczory….

    • Telewizja nie jest zła, jak wszystko – źle można ją wykorzystywać. Bywa, że niektórzy pozbawiają się TV, a potem zamulają czas na Facebooku, w sieci, lub zapętlając się w bezproduktywnych czynnościach, więc marnować życie można na różne sposoby :) Te same narzędzia mogą nas tak samo niszczyć, jak i budować – kwestia użytkowania :) Super, że trafiliście na Stanotte a Firenze! Ja sobie mogę w sieci tylko te klimaty wyszukiwać, a czasem chciałabym trafić spontanicznie w tv ;)

      • Aniu, racja z tym marnowaniem życia na różne sposoby! życzę Ci spontanicznych, wspaniałych trafów w każdym inspirującym miejscu :) Ciaoooo

  • Basia

    Wspaniały blog !:) ktoś Ci robił witrynę strony, jeśli mogę spytać ?

  • Bije od Ciebie taka mądrość i spokój-postawa godna naśladowania :).
    Masz kanał na youtube? Zaraz poszukam bo z chęcią posłucham i pooglądam :)
    ps.Na see bloggers też z rodziną jedziecie?

    • Dziękuję! Kanału jeszcze nie mam, do publicznego wglądu nagrałam jeden film (znajdziesz go w zakładce „O mnie”) i przymierzam się do kilkuminutowych filmów wpatanych w treści postów. A live na Facebooku planuję jeszcze w czerwcu, dam znać kiedy :)

  • Ach, jak dużo masz świetnych i inspirujących pomysłów! Bardzo lubię tutaj zaglądać, bo za włoskim klimatem tęsknię bardzo bardzo.

    • Miło mi Cię tu gościć :) Co do Włoch, jak się raz połknie bakcyla, to „męczy” przez całe życie.

  • Kasia Kaluźna

    już od pewnego czasu nieśmiało sobie poczytuję Pani bloga:-)
    Włochy polubiłam podczas wyjazdu na Sycylię po którym zapisałam się na kurs języka, który przez swoją głupotę i lenistwo przerwałam oczywiście teraz żałuję
    podziwiam Pani zapał, zazdroszczę energii i życzę kolejnych wspaniałych pomysłów i podróży :)

    • Dziękuję Kasiu :) Mówi mi po imieniu, proszę. Co do kursu, niekoniecznie to Twoje lenistwo, może forma nie ta? Przeczytaj mój tekst o tym, jak nauczyłam się włoskiego bez kursu, nie zawsze to jedyna słuszna droga. (link tutaj: https://goo.gl/SpkIYT)

  • Czarne Espresso

    Wspaniale, nie mogę się doczekać tego live na Fb :) Książka mnie zaciekawiła, jak dostanę w swoje łapki to chętnie przeczytam :) A jeśli chodzi o wydarzenia kulturalne, to jutro idę na operetkę „Zemsta nietoperza” i ogromnie się na to cieszę :D Pozdrawiam!
    Asia

    • O dziwo, czytam tę książkę nadal, mimo suchego początku i dość przewidywalnej fabuły. Głównie dlatego, że zawiera sporo ciekawostek i realiów życia w Neapolu :) Daj znać, jak operetka!

      • Czarne Espresso

        To będę czytać! :) A operetka zachwycająca, świetnie się bawiłam :) Jak będziesz mieć okazję to serdecznie polecam :D Niekontrolowane napady śmiechu gwarantowane :)
        Asia

        • Lada chwila opera w moim mieście idzie na urlop, ale od nowego sezonu zdecydowanie częściej zamierzam ją odwiedzać :) Na samą operę niekoniecznie, ale na operetki, balety jak najbardziej.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Kalabria. Krok po kroku do nieskończoności.

Podczas pierwszego pobytu gadałam tu z włoską papugą, podróżowałam polnymi drogami w autokarze, a w naszym rajsko położonym hotelu (dla odmiany) na...

Zamknij