Język włoski jak się uczyć

Jak uczyć się włoskiego, by zapamiętać go na całe życie?

Czyli, jak przy wiecznym niedoczasie (w jakim chyba wszyscy żyjemy) mam czas na naukę włoskiego każdego dnia. I jeszcze sprawia mi to frajdę.


Zaczynać tekst od słowa zniechęcenie to chyba największy niewypał wśród nagłówków. Mam jednak nadzieję, że już zdążyliście się zorientować, że Primo Cappuccino to blog bez ściemy. A skoro tak jest, nie będziemy sobie wmawiać, że nauka włoskiego to tony entuzjazmu i błyskawiczne postępy w mówieniu, które biorą się tylko i wyłącznie z tego, że kochamy ten język.
.
Zauroczenie włoskim to jedno, a prawdziwa miłość drugie i ta rządzi się swoimi prawami. Jak to w związku bywa, jest miejsce i na zniechęcenie! Bo też ile można patrzeć sobie w oczy i przymykać oko na wzajemne wady? A przecież włoski i takie posiada. Koniugacje, zaimki, tryby i odmiany czasownikowe, które na początku pomijamy milczeniem, jednak prędzej czy później, pogrążają one każdego, kto zabrał się za naukę na poważnie.
.
I wtedy, niczym w związku, pojawia się w głowie pytanie: warto nad tym pracować czy lepiej brać nogi za pas?
.
.
Jeśli to tylko zauroczenie i nie rokuje na nic poważnego, uciekaj czym prędzej! Ale jeśli bez Italii i języka włoskiego nie wyobrażasz już sobie życia – nie ma innej opcji, trzeba zostać i pracować nad relacją! Ani się nie obejrzysz, a Twój wysiłek przyniesie genialne owoce.
.
I nie, nie oczekuj, że dam Ci receptę na Włoski w jeden miesiąc. Nie powiem ci też, że już zawsze będzie ci się chciało. Ale udowodnię ci, że zniechęcenie nie bierze się z tego, że nie nadajesz się do języków, że nie dostałeś daru, nie urodziłeś się poliglotą. Nie wierz nikomu, kto Ci wmawia, że czego Jaś się nie nauczył, tego już Jan nie pojmie.
.
W zamian za to przedstawię Ci sposób w jaki od miesięcy szlifuję włoski. Powiesz, jak długo można się uczyć? W moim przypadku trwa to już wiele lat i nie sądzę, bym kiedyś przestała praktykować. Kontakt z włoskim działa na mnie jak kawa. Podnosi ciśnienie (dla niskociśnieniowca to ważne!), dodaje energii, wzbudza entuzjazm i przypomina, że gestykulować można nie tylko we Włoszech, a zwykła rozmowa daje mnóstwo radości Nauka włoskiego jest, po prostu, częścią mnie.
.

.
Tak więc, to już chyba miłość.
.
Nie doszłam do tego od razu. Najpierw musiałam naukę włoskiego dopasować do siebie, zamiast wbijać się w cudze szablony. Czy mogę więc powiedzieć, że to metoda szyta na miarę? Tak myślę. Ale najlepiej będzie, jeśli sam się przekonasz.

.

Język włoski – jak się go uczyć?
4 skuteczne sposoby na zapamiętywanie.

.

1. Regularne powtórki.

Wytrwałość, wszyscy Ci o niej mówią! A nie dałoby się tak jakoś spontanicznie? Jak Włosi, z podejściem, że jakoś to będzie i się zobaczy. Miłość (do włoskiego) uczyni cuda, i nagle zaczniesz mówić płynnie, bo spłynie na Ciebie objawienie? No, niestety nie. Tu nic samo się nie zadzieje. A już na pewnie nie wtedy, gdy od wielkiego dzwonu w dzikim szale zaczniesz wertować włoskie materiały.
.
Może to nudne, co napiszę, ale języka nauczysz się tylko wtedy, gdy każdego dnia będziesz coś robić w tym kierunku. Posuwając się naprzód choćby i o milimetr. Bylebyś NIE stał w miejscu. Bo wtedy zaczniesz się cofać.
.
Czy ja uczę się codziennie? Ależ skąd. Bywają takie dni, że przerabiam dwa razy tyle materiału co zwykle, ale zdarzają się rzadko. Jeśli nie będziesz uczyć się języka codziennie, nic się nie stanie. No właśnie, NIC. Po prostu później opanujesz język. Tylko w Twoim interesie jest, by sobie nie odpuszczać. Bo im później opanujesz język, tym później będziesz w stanie przeczytać książkę, obejrzeć film czy zrozumieć tekst piosenki.
.
Dogadasz się z Włochem za pomocą rąk, ale o pogawędce będziesz mógł pomarzyć. Nikt na tym nie straci, tylko Ty. No, i ten Włoch, z którym mogłeś pogadać o czymś więcej niż tylko o pogodzie :)

 .

2. Prostota.

Upewnij się, że Twoja nauka jest tak prosta, jak to możliwe. Pomyśl sobie teraz o czymś ogromnym, dajmy na to o głazie wielkości Twojego pokoju. Dasz radę go przenieść? A teraz wyobraź sobie, że rozłupujesz ten głaz na 5000 kawałeczków wielkości kciuka. Z łatwością uniesiesz nie jeden, ale i kilkanaście takich drobiazgów.

Przeraża Cię jakieś zagadnienie gramatyczne? Rozbij tego językowego potwora na drobne przykłady, krótkie urozmaicone zdania. Nawet nie poczujesz, że właśnie przerabiasz (i przy okazji zapamiętujesz) coś wybitnie trudnego. A gdy te zdania będzie czytał włoski lektor, nie tylko poznasz zasady, przećwiczysz je wielokrotnie i szybko zobaczysz efekty, ale co najważniejsze, będziesz to robić z przyjemnością. W iście melodyjnym stylu!

.


3. Skojarzenia.

Fakt, że nauka jest prosta, nie gwarantuje jeszcze, że jest łatwa do zapamiętania. Bo co w przypadku, gdy mylą nam się podobne słowa lub całe konstrukcje zdań? No cóż, znów zabawa! Nazywa się mnemotechnika. Polega na tym, że słowo, które bezskutecznie próbujemy zapamiętać, rozbijamy na części i kojarzymy je z czymś totalnie abstrakcyjnym.
.
Jako młoda dziewczyna wędrowałam po tatrzańskich szlakach, docierając do Wodospadu Siklawa. Czasem tak bywa, że dziwne nazwy nijak trzymają się naszej pamięci i tak też było w moim przypadku. Jak zapamiętałam tę nazwę? Si-klawa. Si – czyli włoskie tak. Klawa – to już bardzo blisko do słowa kawa. A kawa kojarzy mi się z Włochami. Tak, poproszę kawę. To znaczy dla mnie Siklawa :)
.
To skojarzenie nie musi być oczywiste
dla wszystkich. Wystarczy, że Tobie zapadnie w pamięć, bo zwiąże się w jakiś sposób z emocjami, które siedzą Ci w głowie. Spróbuj!
.
Tłumaczenie każdego zagadnienia na zasadzie skojarzeń jest może i czasochłonne, ale w efekcie potężnie uskutecznia naukę, sprawiając, że do końca życia zapamiętasz to, czego nauczyłeś się w ten sposób.

.

3. Przyjemność.

Od tego, czy nauka zostanie Ci w głowie na całe życie, zależy to, czy widzisz sens tego, czego się uczysz. Czy wyobrażasz sobie sytuacje, w których mógłbyś skorzystać ze zdobytej wiedzy. Czy czujesz satysfakcję z kolejnych zdań i zagadnień, które po kolejnych powtórkach same siedzą Ci w głowie. Gdy nie zastanawiając się specjalnie nad gramatyką, udzielasz poprawnych odpowiedzi.
.
Trzeba się przestawić! Z nauki pozbawionej uczuć na tą emocjonalnie wciągającą. A jak powszechnie wiadomo, najszybciej człowiek się uczy się przez miłość! A już we włoskiej kulturze, kraju, kuchni i sposobie życia zakochać się można się bez mrugnięcia okiem. Bo strach nie kupi Ci biletu i nie zamówi kolacji. Ale miłość do Italii zmotywuje Cię do dialogu przy każdej okazji.

.


4. Ucz się na głos!

Trudno nauczyć ciało, jak ma coś robić automatycznie, tylko o tym czytając lub podpatrując, jak robią to inni. Nie przygotujesz się do maratonu, wyobrażając sobie, jak będziesz biegał. Twoje ciało musi to wykonać.
.
Byś rzeczywiście mógł rozmawiać po włosku, musisz się z tym oswoić. A wtedy język przestanie to być obcy. To będzie Twój język. Bo i język Twojego ciała będzie codziennie wypowiadał włoskie zdania, głośno, wspomagając się gestykulacją, powtarzając za lektorem, raz, drugi, piąty, aż usłyszysz u siebie właściwy akcent.
.
Aż poczujesz się, jak tam, we Włoszech, gawędząc z baristą przy ladzie. Albo gdy kupując w okienku bilet na pociąg do Matery i opowiesz kasjerce, jak bardzo cieszysz się, że wreszcie możesz tam pojechać. Na szczęście, w tym kraju jeszcze w wielu miejscach trzeba do Włochów mówić po włosku. Niektórych to irytuje, za to nas niesamowicie cieszy. Że są jeszcze na świecie miejsca tak czarujące, tak nie-uniwersalne i jednocześnie autentyczne. Nic tylko korzystać!
.
Wyobrażaj sobie sytuacje, o których się uczysz, powtarzaj zdania za lektorem i ucz się ich świadomie – a nawet się nie obejrzysz, jak rzeczywiście zaczniesz rozmawiać z Włochem, twarzą w twarz :)

.



Powyższy tekst pisałam na podstawie obserwacji swojego zachowania podczas praktycznej nauki z kursem Non c’e problema dostępny na SuperMemo, który jest partnerem tego wpisu. Testując go na sobie od kilku miesięcy, dokładnie widzę, jak cudne efekty przynosi krótka, przyjemna nauka dzień po dniu.
.
Taki kurs pozwala opanować włoski na komunikatywnym poziomie w jeden rok. Rok przyjemnej nauki i 365 kroków do celu, a przecież jak już dobrze wiemy, to wcale nie jest tak długo, jak się wydaje.

.

SuperMemo to program maksymalnie prosty dla każdego miłośnika języka włoskiego. Składa się z 3 faz:

  • Powtórka – powtarzasz słówka które poznałeś w poprzednich dniach.
  • Nowy materiał – nowe słówka, których zaczniesz się uczyć od dziś.
  • Utrwalanie – słówka których nie pamiętałeś dnia dzisiejszego. Powtarzasz je do oporu, tzn. do momentu w którym będziesz je znał tego dnia.

.
Do wyboru masz 3 możliwości:

  • Wiem
  • Prawie wiem
  • Nie wiem

.
.

Czemu podoba mi się powtarzanie włoskiego w ten sposób? Kiedy słyszę włoski akcent, od razu uruchamiam emocje, do tego angażuję wiele zmysłów: używam wzroku i słuchu, do tego uczę się na głos, ćwicząc wymowę, a niektóre zagadnienia uzupełniam pisząc na klawiaturze.
.
Mogę powtarzać dane zdanie, ile razy mi się podoba, na swój sposób je przyswoić i przejść dalej. Nie w tempie, który wymyślił sobie twórca kursu, ale w swoim własnym rytmie. W stylu dopasowanym do mojego życia.
.
.
Wszystko to razem angażuje mnie w naukę jak mało co. Powiedziałam naukę? Nic podobnego. Tu czuję, że po prostu inwestuję w siebie.
.
Program SuperMemo zapewnia synchronizację postępów nauki, gdziekolwiek zapragnę z niego korzystać. Wystarczy mi jedna i ta sama aplikacja używana na tablecie, laptopie czy w smartfonie. Mogę też korzystać z nauki w serwisie online, a jeśli nie mam dostępu do absolutnie żadnej technologii, nawet powtarzać sobie materiał z podręcznych książeczek, które są dołączone do kursu. I nie mam już żadnej wymówki!
.
.
Najczęściej używam aplikacji w smartfonie – i bardzo lubię to, że podczas nauki nie muszę łączyć się z siecią. Dzięki temu nie rozpraszają mnie ciągłe powiadomienia i nie korci mnie, by zamiast się uczyć, robić w telefonie coś innego.
.
Taka nauka daje mi poczucie ekskluzywności. Ktoś za mnie dobrał materiały, ktoś za mnie opracowuje powtórki, wie co ile dni powinnam powtórzyć nowe słówko, a co ile dni zdania, które już dobrze opanowałam.
.
A co ja mam robić? Cóż, ja tylko mogę położyć się na kanapie, wziąć do ręki filiżankę kawy, unieść stopy wysoko i w takim stanie relaksu doskonalić swój język. Wiem, że o całą resztę ktoś zadbał za mnie, i zrobił to w najdrobniejszym szczególe.
.
.
Czy mam czas na naukę, która daje mi satysfakcję? Oczywiście! Skoro kiedyś miałam czas na bezrefleksyjne scrollowanie Facebooka, to tym bardziej dzisiaj mam czas na to, co dla mnie ważne. Zdecydowanie łatwiej mi go znaleźć, gdy zaczęłam rozważniej używać Facebooka i po tym, jak wyrzuciłam telewizor przez okno.
.
Moje życie było na to zdecydowanie za krótkie.
.


No i wreszcie, czy nie po to uczymy się włoskiego, by wykorzystywać go w najmniej oczekiwanych momentach? Warto mieć go w sercu, w głowie i w… języku. Wtedy żadna sytuacja nas nie zaskoczy.
.
Choć pozytywnych zaskoczeń we Włoszech życzę Tobie bez ograniczeń. I ogromnej swobody w używaniu go na co dzień. Na przykład w takich sytuacjach :)
.


Teraz czas na Ciebie, razem tworzymy to miejsce. Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie:

* Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka.

* Posmakuj Kawowego Listu, który poderwie Cię w górę lepiej niż tirami sù :)

* Dołącz do mojej grupy na Facebooku, w której wspieramy się i dzielimy konkretnymi poradami nt. podróżowania do Włoch.


  • Sara Wojciechowska

    Z twojego bloga (nie da sie tego ukryc) emanuje autentyzm,pasja,milosc,zaangazowanie.Zarazasz swoja energia.Wypada tylko nisko schylic glowe,podziekowac i…duzo radosci.

  • Kora Makos

    Aniu bardzo się cieszę że Cie znalazłam …super strona .. 😉 naprawdę dajesz kopa do nauki ..radio już leci codzienne powtarzam słówka , w lipcu lecę na Sycylię do znajomych wiec muszę powtórzyć to co już znam ..ale i tak jeszcze dużo mi brakuje .. buon pomeriggo☺

  • Katarzyna Buda

    Aniu, dziękuję za te wskazówki. Twój wpis dał mi kopa, żeby wrócić do systematycznej nauki. Zima, święta, potem remonty i zmartwienia typu niedopasowana szafka pod umywalkę;-) spowodowały, że włoski poszedł w kąt. Na wrzesień mamy w planie kilka dni w Italii i mam zamiar dogadywać się swobodniej niż rok wcześniej! Pozdrawiam:-)

  • Hej Nina, dziękuję! No i za ciekawą historię Twoich językowych praktyk także :) Co do podróży, całkowicie się zgadzam! Mi nieustanne używanie włoskiego języka ułatwiało podróżowanie z grupami, jestem wtedy tłumaczem i (czasami jedynym) łącznikiem członków grupy z Włochami, także „non stop italiano” jak mówisz :) Podróże samotne to super opcja! Mnie ciekawi jak to jest z rodziną, mój synek łapie włoski w mig, podejrzewam, że nie odpuścilibyśmy sobie żadnej rozmowy ;)

  • A ja się cieszę, że ukończyłam Italianistykę. Lingua un po’ aulica, ale wiem, że mam solidne podstawy. A języka mówionego na co dzień uczyli mnie równolegle Włosi we Włoszech. Włoski przede wszystkim trzeba mieć w sercu :-) I codziennie trzeba coś robić w danym języku, choćby 15 minut. Zawsze coś nowego zostanie w głowie :-) Nauka języka obcego nigdy sie nie kończy. Buona giornata :-)

    • Świetnie to podsumowałaś :) No i z tą nauką równoległą, trafiłaś w dziesiątkę! Czy to oznacza, że studiowałaś we Włoszech?

  • Iga Gigoła

    Jak zawsze w pełni się zgadzam z tym, co piszesz :) Nauka włoskiego uzależnia, a jej najpiękniejszym zwieńczeniem jest pogawędka z „żywym” Włochem najlepiej w jego kraju ;) ja również polecam Non c’e problema! – korzystałam z tych książek też na filologii, gdyż moim promotorem był autor tego kursu :) dzisiaj chętnie do nich wracam, by odkurzyć wiedzę, bo tak jak piszesz – systematyczność to podstawa… Inne języki z tej serii, skądinąd też są godne polecenia. Pozdrawiam pilocko z Wybrzeża Liguryjskiego! :)

    • No właśnie, przecież po coś się w końcu tego języka uczymy :) Twoim promotorem był twórca kursu, wow! Póki co, z podręczników korzystam jak najmniej, w aplikacji jest to samo, a mi o wiele łatwiej używać jej regularnie (i z przyjemnością). Ucałuj Ligurię ode mnie! <3

  • Teresa Bochenek

    Jak każdy Twój wpis , tak i ten, wchłonęłam z przyjemnością. Dla Ciebie , jak i zdecydowanej większości odbiorców Twoich postów, to bardzo ważny wpis, ważne wskazówki jak postępować, aby uczyć się i przyswajać włoski język. U mnie działa tylko i wyłącznie miłość do języka i do kraju.Nie wiem ile razy zdążę jeszcze pojechać do Włoch, może raz, może dwa, ale to taka frajda móc się porozumieć z Włochem, czy chociażby rozumieć napisy porządkowe czy ostrzegawcze.
    Aby nie zapominać na co dzień o tym języku, nawiązałam kilka znajomości z Włochami i teraz muszę pisać ( odpisywać) w ich języku. To bardzo pomaga, polecam …

    • Teresa, korespondencja z Włochami to bardzo duża motywacja, to fakt :) Tylko nie sprzyja mówieniu, więc jeden minus jest. A włoski z powodzeniem możesz wykorzystywać i w Polsce, choćby do przywoływania włoskiego klimatu. Mieszkasz w dużym mieście? Włochów jest w naszym kraju coraz więcej, także prawdopodobieństwo, że któryś z nich zapyta Cię na ulicy o drogę (lub o bar z dobrą kawą) jest spore :)

      • Teresa Bochenek

        Ostatnio biegam na wloskie konwersqcje. Otóż mamy w Opolu biblioteke obcojęzyczną i tam odbywają się te rozmówki. Ta sobotnia godzina to dla mnie jak świeto…

  • Paulina

    Super! Ostatnio postawiłam na wymarzone Włochy i chciałam zadać pytanie jak uczyć się języka i proszę jest tekst, który już mnie nakręcił do działania!
    GRAZIE!

    • Bardzo się cieszę! :) Czy to oznacza, że w najbliższym czasie wybierasz się do Włoch?

      • Paulina

        Tak, wybieram się :) Jestem podekscytowana tym wyjazdem – kierunek Roma! Wiem, że lipiec moze nie najlepszy moment, ale ja się cieszę ogromnie!!!!! :)
        Na razie czytam Twego bloga i dużo wskazówek dajesz, ale podejrzewam, że nie obejdzie się bez pytań do Ciebie :)

Przeczytaj poprzedni wpis:
Piękna włoska starość.

Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna.  (Charles Bukowski)

Zamknij