Filmy

Włoskie. I te o Włoszech.

 

Tu przyglądamy się filmom ze względu na ich włoskie walory.

Dla kogo? Dla szukającego włoskiego piękna i zwyczajnego codziennego życia we Włoszech, w krajobrazach, w niezwykłych kadrach filmu, może w niebanalnej muzyce itp. Filmy dalekie od wyimaginowanego obrazu Włoch ze sztampowymi zabytkami w tle. Staram się stronić od hollywoodzkich megarodukcji, chyba że są dobre i warto je polecić. Z resztą daję sobie spokój.

Oceniam filmy pod kątem w/w włoskich atutów, i nie zawsze powalająca fabuła jest na pierwszym miejscu – ale zawsze będzie dobra.

Ocena i skala:  od 1 do 5, przy czym nie będę marnować Waszego czasu na pozycje poniżej 3.

Kolejność:  od najbardziej aktualnych po te obejrzane dawno temu. Lista uzupełniam stopniowo, bo to zajęcie na wiele dłuuugich wieczorów :)

 

Wielkie piękno (La grande bellezza, 2013)

polecane filmy włoskie

Kosztujemy rzymskiego nieba i piekła zarazem. Film dość kontrowersyjny, bo nie ukrywajmy, wielu nie wierzy w tą gorszą stronę Rzymu. Pewne jest jednak, że znajdziesz to, czego szukasz. Ba, znajdziesz tu prawie wszystko. Urzekająca jest ta przechadzka między dwiema wielkimi sprzecznościami. Film szokuje widza, celowo dawkując mu same skrajności i brak jakiegokolwiek (już nawet nie złotego) środka. Trochę i jest w tym prawdy, bo będąc w Rzymie żyje się w dwóch zupełnie różnych światach jednocześnie. Pędzimy do metro, uciekamy przed tłumami turystów, stoimy w korkach, gubimy się w mętliku zdarzeń i informacji. Po czym wkraczamy w sferę sacrum i jak obuchem trafia nas porażająca cisza i spokój… Do atutów dodajmy też genialnągrę głównego aktora (jak zawsze świetny Toni Servillo). Dalej, nienaganne stroje, włoska elegancja w najlepszym wydaniu. No i Rzym! Dla 2,5 godzin spędzonych w tym mieście, odkrywając zakątki, z których nie znają nawet wytrawni Rzymianie – warto! Film, którego nie ogląda się dla fabuły, a dla formy. Ma to swoje dobre strony. Sprawia, że bardziej skupiamy się na genialnych zdjęciach, symbolicznych scenach i pięknych ujęciach, niż na przeżyciach postaci. Bardzo pomaga wybiórcze wchłanianie tej filmowej treści, która jest jak dziwny sen. Żeby się nie zmęczyć. Jednym zdaniem: uczta dla oczu!
Moja ocena to: 5/5 

.

Pokój syna(La stanza del figlio, 2001)

filmy włoskie

Film dla koneserów. Wyważony, bez zbędnych słów ani gestów. Mówi o śmierci syna głównego bohatera, nota bene, psychoanalityka, który zawsze pomagał innym, a teraz musi sobie. A to przecież najtrudniejsze. Świetnie ukazane codzienne życie włoskiej rodziny. Zwyczaje, styl życia, typowa codzienność. Slow food z wieczora, długie rodzinne obiadokolacje głównym punktem dnia. Co prawda są to czasy sprzed ery fejsbuka, ale widać również brak telewizora, albo nasi Włosi rzadko go używali, bo się nie pojawia. Mnóstwo czasu spędzają wspólnie, widać silne rodzinne więzi. To nie jest łzawa produkcja żerująca na rozemocjonowanym widzu. Dramaturgia przeplata się tu z dyskretnym humorem. Wielokrotnie nagradzany film zadziwia bardzo niskimi kosztami produkcji. Wielkiego wrażenia na mnie nie wywarł, ale uważam, że każdy italofil powinien się mu przyjrzeć. Daję trzy gwiazdki, za ten filmowy spokój i wyciszenie widza, choć jak sami się domyślacie, to akurat typowo włoskie nie jest ;-)
Moja ocena to: 3,5/5

 

Okna(La finestra di fronte, 2003)

filmy włoskie i o włoszechTytuł w dosłownym tłumaczeniu mówi o „Oknie z naprzeciwka”, przez które obserwują się główni bohaterowie filmu. Bez zagłębiania się jednak w analizę postaci – polecam choćby ze względu na ciekawą ściężkę dźwiękową i typowo włoski klimat Rzymu. Zwyczajnego, codziennego, bez Koloseum czy Fontanny di Trevi w co trzecim ujęciu. W zamian tego pojawia się na przykład dzielnica żydowska. Fabuła niczego sobie, liczne retrospekcje dodają tej historii smaku. Gdyby jednak skupić się na włoskich atutach tej produkcji to już za samą muzykę oraz prawdziwy Rzym w tle przyznaję trzy gwiazdki, czwartą dodaję za nieporównywalnie ambitniejszy (!) niż w hollywoodzkim „Jedz, módl się i kochaj” wątek kulinarny.
Oceniam na: 4/5

.

Jestem miłością (Io sono l’amore, 2009)

filmy włoskie i o WłoszechKolejna opowieść o kobiecie, która gdzieś po drodze zagubiła samą siebie, z biegiem czasu odkrywa głęboko ukryte pragnienia. Tyle o fabule. Dlaczego warto? Choćby ze względu na włoską modę, wszak historia dzieje się w rodzinie projektantów, a film kręcono w samym Mediolanie. Kilka scen pochodzi także z włoskiego San Remo. Kolejny powód to motyw kulinarny – w tym wydaniu jest kunsztowny (!) i niebanalny. Sam film ma klimat iście włoski, senny, słoneczny, spokojny. Ale nie nudny! Ogromnym atutem są przepiękne zdjęcia. W zasadzie już dla samych ujęć warto go obejrzeć, co dopiero z całą resztą. Warto tu docenić grę Tildy Swinton (świetna rola), która na potrzeby filmu płynnie nauczyła się mówić po włosku. Dobra motywacja (i świetny efekt). Pochwalamy!
Oceniam na:  4,5/5

.

Witaj na Południu (Benvenuti al Sud, 2010)

filmy włoskie i o italii

Lekka komedia (jak to komedie), acz niebanalna (a o to już w komedii trudniej). Przy odrobinie znajomości realiów (i stereotypów) panujących w Italii, można się rzeczywiście nieźle uśmiać. Poziom rozbawienia wzrasta tu zawsze proporcjonalnie – do znajomości i zrozumienia tychże realiów. Bardzo ciekawa produkcja – świetnie parodiuje uprzedzenia i podziały między obywatelami Północy i Południa. Ponadto daje niebywałą szansę nauki języka włoskiego w dialekcie kampanijskim, którym i żaden mediolańczyk nie grzeszy. Ale w końcu i on go pojmie! Do całości dołóżmy przepiękne miasteczko Castellabate, w którym jak żywe – choć odrobinę przerysowane – toczy się się codzienne życie. Podsumowując, jest to czas dobrze wykorzystany. Z pewnością zrobię powtórkę, albowiem podczas napadów śmiechu przypadkiem coś mogło mi umknąć.
Oceniam na: 4,5/5

 

Turysta (The Tourist, 2010)

polecane filmy włoskie

Remake francuskiego thillera „Anthony Zimmer”. Tutaj wersja hollywoodzka, którą polecam za trzy rzeczy. Wenecja nie jak z pocztówki, raczej z lotu ptaka (świetne ujęcia) i od strony wszechobecnych kanałów. Drugi pozytyw za ścieżkę dzwiękową. Podobno jak nie zwracasz uwagi na muzykę w filmie, to znaczy, że jest albo świetna albo zwyczajnie kiepska. Tu okazała się rewelacyjna. Magiczna. Trochę jak sama Wenecja. Świetnie wtapia się we wciągający wątek kryminalny. Produkcja, na której wieszają psy, za to że nie jest odbiciem pierwowzoru. Oglądałam obydwie wersje – i w każdej chodzi o coś zupełnie innego. Turysta sprawia wrażenie, jakby został napisany pod aktorów. Ma to swój niezaprzeczalny urok. Ogląda się przyjemnie i nikogo nie obchodzi to, że niezbyt realnie. Za to perfekcyjny do bólu duet Jolie&Depp jest wytworny niemalże jak sama Wenecja. Ta Wenecja po godzinach. Powolna, niespieszna, luksusowa… Nie-turystyczna.
Oceniam na: 3,5/5

 

Życie jest piękne (La vita è bella, 1997)

filmy włoskie polecane

Absolutny szlagier wśród filmów włoskich. Piękne zdjęcia, świetna muzyka, przy której czuć klimat lat 30′ XX wieku. Urok toskańskich miasteczek, z Arezzo na czele, codzienne słodkie i niezbyt pospieszne życie. Do czasu, oczywiście. O fabule nie wspominam, bo jestem pewna, że widzieliście ten film. Dodam tylko, że dużo mi dało zrozumienie, że akcja filmu toczy się z punktu widzenia małego Giosue, stąd może wydawać się nieco odrealniona. Film zaczyna się z resztą od słów: To pewna historia, ale trudna do opowiedzenia. Jak baśń jest trochę smutna, ale też dużo w niej radości. Kończy zaś w sposób, który uzmysławia, że przez cały film narratorem było dziecko (Oto moja historia. Historia poświęcenia mojego ojca. Jego dar dla mnie). Osobiście jednak bardziej odpowiada mi angielskie tłumaczenie  tytułu Making life beautiful. Samo życie piękne nie jest, więc uczyń je takim. Dla siebie, dla swoich dzieci, nawet dla innych, niech mają. Działaj! I zrób wszystko, by życie było piękne, na przekór przeciwnościom. Jakie by nie były okrutne. Głęboko w pamięci wciąż mam też reakcję Benigniego po otrzymaniu Oscara z 1999 r. Co to była za radość! 
Oceniam na: 5/5
.
c.d.n.


Zobacz także:

1. Trzy uwielbiane filmy o Włoszech, których NIE polecam

2. Dziesięć najlepszych filmów z Wenecją w tle

3. Oto dlaczego włoska telewizja nie nauczy Cię mówić po włosku

.

ps. Dziękuję Ci, że czytasz mojego bloga i jesteś tu ze mną. Jeśli chcesz, bym osobiście powiadamiała Cię o nowych wpisach lub nowo dodanych filmach, zapisz się na mój newsletter. Warto!